POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 43 (2164) z dnia 1998-10-24; s. 46-48

Świat

Zdzisław Raczyński

Wyłamane szczeble

Rząd Jewgienija Primakowa przypomina tratwę ratunkową, z trudem skleconą z elementów, które niezbyt do siebie pasują. Cała ta ciężka i nieruchawa konstrukcja wykazuje pewne zdolności do utrzymywania się na wodzie, ale można mieć poważne obawy o jej trwałość podczas sztormów...

Były wicepremier Borys Niemcow twierdzi, że jest to "rząd prokomunistycznej orientacji", który zbankrutuje najpóźniej za pół roku. Pierwszym z polityków, który to zrozumiał, był Władimir Ryżkow. Wiceprzewodniczący Dumy Państwowej z ramienia frakcji Nasz Dom - Rosja (NDR), odmówił przyjęcia stanowiska wicepremiera ds. socjalnych, chociaż stosowny dekret prezydenta Jelcyna został już podpisany i ogłoszony. Dla komentatorów nie ulegało wątpliwości, że 33-letni polityk nie chciał ryzykować kariery, zabierając się w podróż z dinozaurami z epoki Gorbaczowa.

zobacz także: Rząd Rosji

Kolejny trzasnął drzwiami partyjny kolega Ryżkowa Aleksandr Szochin, który zdążył nawet popracować jako wicepremier przez kilka dni i w tym charakterze prowadził rozmowy z przedstawicielami MFW. Szochin był niezadowolony z tego, że stanowisko ministra finansów w gabinecie Primakowa zachował Michaił Zadornow, którego obarczał współodpowiedzialnością za obecny kryzys. Lider komunistów Giennadij Ziuganow skomentował błyskawiczną dymisję Szochina po swojemu: "Szochin? Przyszedł, zobaczył, że już nie ma co więcej ukraść, zwłaszcza że Fundusz Walutowy nie chce dawać pieniędzy. Więc co miał do roboty w tym rządzie?"