POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 5 (3096) z dnia 2017-02-01; s. 59-61

Historia

Jerzy Besala

Wymowa niemego

Czy tzw. sejm niemy w 1717 r. przyczynił się do utraty suwerenności przez Rzeczpospolitą, czy też odwrotnie – dawał nadzieję na uzdrowienie chorego państwa?

Już w czasach Jana III Sobieskiego kryzys polskiego parlamentaryzmu zdawał się sięgać dna. Służba i gwardie wrogich stronnictw magnackich biły się na ulicach koło zamku, zrywano sejm za sejmem, a w 1688 r. zatamowano obrady jeszcze przed obiorem marszałka. Posłowie wywoływali dzikie awantury pośród zgiełku i krzykliwych pomówień. Sięgano do szabel, więc często na salę obrad obu izb wkraczała gwardia królewska. „W zasadzie nie powinno nazywać się tego parlamentem, bo nie ma szansy być nim naprawdę – pisał o polskim sejmie poseł angielski George Woodward w 1729 r. – Myślę, że na całym świecie nie ma niczego podobnego”.

Trzeba by geniusza politycznego, aby uleczyć polską chorobę parlamentu, a wraz z nim ustrój państwa. W 1697 r. na polski tron wstąpił elektor z dynastii Wettynów z sąsiedniej Saksonii. Przybrał dumne imię August, z czego szlachta wnioskowała, że przywróci Rzeczpospolitej dawną potęgę. Przecież jeszcze przed staraniem o polską koronę napisał projekt reformatorski „Jak Polskę ...