POLITYKA

Czwartek, 23 listopada 2017

Polityka - nr 43 (2626) z dnia 2007-10-27; s. 17-18

Temat tygodnia / Kraj

Jacek Żakowski

Wypaczenia – nie! IV RP – też nie!

List niepisowego wyborcy do Donalda Tuska

Bardzo gorąco gratuluję Panu sukcesu wyborczego. Biorąc pod uwagę, w jak trudnych warunkach Pańska partia prowadziła kampanię wyborczą, uzyskał Pan naprawdę doskonały rezultat. Mieliście przecież przeciw sobie nie tylko rząd i najbogatszą partię, ale też prezydenta i marszałka Sejmu, media publiczne, tajne służby i zwasalizowaną część mediów prywatnych. Więc jest z czego być dumnym.

Dla milionów Polaków Pański sukces oznacza wyzwolenie spod władzy obsesji i absurdu, agresji, destrukcji, niezborności, nieudolności, niekompetencji, mściwości, sianego przez władzę strachu, pogardy dla innych i wiary, że wzniosły cel może uświęcić najohydniejsze środki. Zapewne od dawna żaden wyborczy sukces nie wywołał takiej erupcji radości u tak wielu osób.

Pan, Panie Donaldzie, musi czuć energię i ciężar tych nadziei i tego poparcia, bo one są ogromne. Ale to nie znaczy, że Pańska sytuacja aż tak bardzo, jak by się wydawało, różni się od sytuacji Pańskich poprzedników, gdy dwa lata temu obejmowali władzę. Bo w Pańskim programie, w obietnicach, w nadziejach, które Pan rozbudził i które – jak mi się wydaje – przynajmniej częściowo sam Pan szczerze podziela, także ukryte są groźne zasadzki. Od tego, jak szybko będzie Pan potrafił porzucić opozycyjną i zwłaszcza wyborczą mentalność oraz retorykę, zależy, w jakim stanie i w jakiej sytuacji zostawi Pan Polskę.

Prawdę mówiąc, ten list postanowiłem napisać po obejrzeniu debaty między Panem a Aleksandrem Kwaśniewskim, w której – ku mojemu zdziwieniu – nie wykorzystał Pan szansy na odcięcie się od skompromitowanych przez PiS elementów wspólnej ideologii POPiS. Ta ideologia – radykalna, rewolucyjna, represyjna, antyliberalna – była zrozumiała, jako reakcja na szok afery Rywina. Oglądana dziś ma już jednak tylko jedną poważną zaletę. Pozwala nam zrozumieć, jak radykalne i mało racjonalne postawy i poglądy mogą opanować nawet światłe rozumy, kiedy politycy sprawujący władzę (jak choćby Leszek Miller) nie potrafią znaleźć trafnej odpowiedzi na rosnące społeczne niepokoje.

Dwa lata rządów PiS pokazały, że radykalizm nie prowadzi do rozwiązania problemów, a często je pogłębia. Wydawało się, że mając to doświadczenie za sobą, PO – podobnie jak większość Polaków – nabrało wstrętu do radykalizmu. Ale Pańskie wypowiedzi tego nie potwierdziły. Obawiam się, że Pańska krytyka i kontestacja polityki PiS i kaczyzmu może być wariantem peerelowskiego sloganu: „Socjalizm – tak! Wypaczenia – nie!”. Nie wiem więc, czy Pan i Pańscy partyjni koledzy nie myślicie przypadkiem: „IV RP – tak! Wypaczenia – nie!”. A przecież to, przeciwko czemu słusznie protestujecie, w małym stopniu jest wynikiem popełnionych przez braci Kaczyńskich błędów. To jest produkt idei IV RP, którym dwa lata temu, za sprawą PiS i PO, zawierzyła większość wyborców.

Dlatego tak się zmartwiłem, gdy na pytanie Aleksandra Kwaśniewskiego o przyszłość CBA pod rządami Platformy skupił się Pan na krytyce nadmiaru konferencji prasowych. Przecież nie konferencje prasowe były największą winą Ziobry i Kamińskiego, ale wizja władzy, która – nie potrafiąc zorganizować państwa w sposób transparentny ani budować mechanizmów zapobiegających korumpowaniu funkcjonariuszy publicznych – stara się zaprowadzić porządek, terroryzując własne społeczeństwo. Konferencje prasowe są objawem tej patologii władzy, a nie jej istotą. Istotą idei CBA było przecież zastraszenie wszystkich – uczciwych i nieuczciwych. Dlatego z punktu widzenia tej służby nie było ważne łapanie osób rzeczywiście dających lub biorących łapówki. Starczyło złapanie kogokolwiek, kogo można było publicznie poniżyć i sponiewierać. Efekt zastraszenia nie słabnie, gdy ofiarą państwowego terroru pada osoba niewinna lub sztucznie sprowokowana do popełnienia przestępstwa.

Tym bardziej się zmartwiłem, gdy powiedział Pan, że na czele CBA zwycięska Platforma postawi swojego człowieka. Dobrego człowieka. Nie rozumiem, po co miałby Pan topić dobrego człowieka w szambie. Bo CBA zostało zbudowane jako polityczne szambo służące do demonstrowania przez władzę swojej wspaniałości na tle osób do niego wrzuconych. W gorączce 2005 r. można było tego nie rozumieć. Ale dziś? Czy Pan, szczery – jak wierzę – liberał, rzeczywiście sądzi, że dobrzy ludzie mogą zbawić złe instytucje? Toż to jest magiczne myślenie wyrastające z monarchistycznej wiary w mit „dobrego króla”. Choćby byli najlepsi z najlepszych, złych instytucji nie zbawią. W demokracji podobnie jak w realsocjalizmie.

Zmartwiłem się też bardzo, gdy w rozmowie z byłym prezydentem zaczął Pan przekonywać, że po latach władzy SLD Polska potrzebuje bardzo twardego prawa, które wymusi porządek i uczciwość. Znów, wydaje mi się, że tego rodzaju pogląd był zrozumiały, gdy znajdowaliśmy się w szoku wywoł...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]