POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 12 (3203) z dnia 2019-03-20; s. 24-25

Polityka

Grzegorz Rzeczkowski

Wypuścili go i uciekł

Marek Falenta pomagał przejmować rosyjskiej firmie rynek handlu węglem. Rosjanie byli nim zachwyceni. Teraz zapadł się pod ziemię, niemrawo ścigany przez policję.

Gdzie jest Marek Falenta? – to pytanie zadaje sobie wiele osób. Od polityków, przez osoby podsłuchane na jego zlecenie, po część z tych, którzy rozpracowywali aferę podsłuchową. Pytamy jego obrońcę, adwokata Marka Małeckiego, który jako jeden z ostatnich miał z nim kontakt. – Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie – rzuca. Po chwili dodaje: – Trwają wszczęte procedury dotyczące kasacji. Oczekujemy, że Sąd Najwyższy ponownie rozpatrzy wniosek o wstrzymanie wykonywania kary, a przede wszystkim wniosek o kasację.

Kiedy to nastąpi – nie wiadomo.

31 stycznia warszawski Sąd Apelacyjny podtrzymał stanowisko sądu okręgowego, który orzekł jesienią zeszłego roku, że Falenta może pójść do więzienia. Skazany na 2,5 roku odsiadki główny bohater afery podsłuchowej prosił o odroczenie kary. Twierdził, że jest w złym stanie psychicznym, jego adwokaci w pismach do sądów wskazywali na ciężką depresję ich klienta, wspominali nawet o chorobie dwubiegunowej i myślach samobójczych. Wątpliwości budzić mogło to, że Falenta zaczął skarżyć ...