POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 25 (3215) z dnia 2019-06-18; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj

 (VK)

Wyrok za lot

„Ten lot w ogóle nie powinien się odbyć” – stwierdził dobitnie sędzia Hubert Gąsior, ogłaszając 13 czerwca wyrok w procesie Tomasza Arabskiego, w latach 2007–13 szefa kancelarii premiera Donalda Tuska, i podległych mu urzędników.

Chodzi o organizację lotu prezydenta do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Sędzia zaraz też dodał: „Zawinili wszyscy: Kancelaria Prezydenta, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, a także dowództwo wojskowego 36. Pułku Lotnictwa Transportowego. Te trzy instytucje miały obowiązek dopilnować, aby nie doszło do lądowania samolotu z Prezydentem Rzeczypospolitej gdziekolwiek, a tylko na czynnym lotnisku, bo to kwestia bezpieczeństwa. Gdyby choć jedna z nich zastosowała się do instrukcji HEAD, to ten lot by się nie odbył, bo nie miałby prawa” – podkreślał.

Bo – wbrew instrukcji HEAD o zasadach organizacji i bezpieczeństwa lotów najważniejszych osób w państwie, która nakazuje korzystanie tylko z lotnisk czynnych – to w Smoleńsku było nieczynne. Jak punktował sędzia: było zamknięte, w stanie likwidacji, zabrano z niego już sprzęt do utrzymywania pasa startowego, cysterny z paliwem, nie było kontrolerów, nie było więc nawet możliwości wcześniejszego wejścia na lotnisko grupy przygotowawczej na rekonesans, na który zresztą strona rosyjska nie wyraziła zgody. A na koniec jeszcze – wyliczał sędzia – piloci dostali mało czytelne ksero ...