POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 2 (2383) z dnia 2003-01-11; s. 90-91

Społeczeństwo / Sport / Doping

Dariusz Rosiak

Wyścig potworów

Już za kilka lat doping genetyczny przemieni sport wyczynowy w cyrk współczesnych gladiatorów. Nikt nie powstrzyma eksperymentów. Nawet wprowadzony 1 stycznia 2003 r. zakaz stosowania takiego dopingu.

Lato 2008 r., igrzyska olimpijskie w Pekinie. Jeszcze nigdy nie było imprezy sportowej tak idealnie zorganizowanej i stojącej na tak wysokim poziomie. Padają rekordy, które kilka lat temu wydawały się nieosiągalne dla człowieka. 100 metrów mężczyzn w 9,6 sek., 400 metrów kobiet w 43 sek., maraton poniżej 2 godz. Testy antydopingowe nie wykrywają żadnych anomalii.

A jednak coś tu nie gra. Średnia wzrostu koszykarzy Chin wynosi 230 cm. Bramkarz piłkarskiej reprezentacji Korei Północnej, która niespodziewanie zakwalifikowała się do turnieju, ma dziwne ręce przypominające spodki satelitarne, a stopy niektórych amerykańskich pływaków wyglądają jak średniej wielkości płetwy. Wymysły z gatunku science fiction? Najwyraźniej władze sportowe są innego zdania. Na obowiązującej od 1 stycznia liście środków i metod zakazanych Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) umieściła po raz pierwszy w historii „doping genetyczny”, czyli „pozaterapeutyczne wykorzystywanie genów, elementów genów bądź komórek w celu poprawy sportowej wydolności organizmu”.

Jest tylko jeden problem. Ani WADA, ani żadna ...