POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 51 (2736) z dnia 2009-12-19; s. 12

Komentarze

Joanna Solska

Wyspa na czerwonym morzu

Na przebieg kryzysu gospodarczego spory wpływ miała psychologia. Jeszcze w grudniu 2008 r. usiłowano go obłaskawiać słowami, mówiąc o największym od 1980 r., ale jednak tylko spowolnieniu. Od lutego jednak nikt już nie miał wątpliwości: światowa gospodarka wchodzi w wielki kryzys, największy od 1927 r. Spodziewano się, że najgorszy będzie trzeci i czwarty kwartał 2009 r. Dla Polski, według Komisji Europejskiej i Banku Światowego, miało to oznaczać obniżenie wzrostu PKB w okolice zera. Taka była wersja optymistyczna, według pesymistycznej, którą wieszczyły wielkie banki komercyjne, np. JP Morgan, czekała nas recesja, czyli spadek PKB co najmniej o 1 proc. Jej skutkiem, zapowiadali eksperci, miało być lawinowo (do 14 proc.) rosnące bezrobocie.

Na szczęście jest inaczej. Wychodzimy i to nawet nie z dołka (w najgorszym, drugim kwartale gospodarka urosła o 1,1 proc.), do którego jako jedyni nie wpadliśmy, ale ze spowolnienia. W trzecim kwartale polski PKB wzrósł już o 1,7 proc., a w ostatnim wygląda jeszcze ...