POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 29 (3219) z dnia 2019-07-17; s. 38-40

Rynek / Moje Miasto

Cezary Kowanda

Wyspy gorąca

Rozmowa z architektem Leszkiem Wiśniewskim o tym, dlaczego zamieniliśmy nasze miasta w betonowe pustynie, jak je uodpornić na upały i ile to będzie kosztować.

CEZARY KOWANDA: – Betonoza – co to za choroba?
LESZEK WIŚNIEWSKI: – To nieuzasadnione nadużywanie w mieście betonu, ale także asfaltu bądź kamienia, czyli wszystkich materiałów nieprzepuszczających wody i szybko nagrzewających się przy upałach.

Możemy się o tym przekonać coraz częściej, co pokazał choćby wyjątkowo gorący czerwiec. Przy wysokiej temperaturze życie w mieście staje się nie do wytrzymania. Czy betonoza dotyka tylko metropolie?
Nie, ale w nich jest największym problemem. Małym miastom łatwiej się wychłodzić, zwłaszcza wieczorem, dzięki tzw. miejskiej bryzie, gdy napływa chłodniejsze powietrze z okolicy. Za to w dużych miastach efekt wyspy ciepła jest najbardziej odczuwalny. Tutaj noc nie wystarczy, żeby poczuć ulgę.

A kiedy ta choroba nas zaatakowała? Przecież wciąż mamy przykłady ulic wytyczanych ponad sto lat temu z pięknymi szpalerami drzew.
W Paryżu czy Berlinie widać, jak wielkie miasto może być równocześnie zielone. Warszawskie Aleje Jerozolimskie w chwili projektowania miały też sześć ...

Leszek Wiśniewski – architekt, asystent na Politechnice Warszawskiej, ekspert stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, były członek stołecznej Branżowej Komisji Dialogu Społecznego ds. Transportu, autor planu przebudowy sieci kolejowej w Warszawie i utworzenia nowej dzielnicy na warszawskim Targówku.