POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 31 (2256) z dnia 2000-07-29; s. 17

Wydarzenia

Igor T. Miecik

Wyszków tonie

Porwania, haracze, pobicia – nie boją się tylko bandyci

Był środek nocy, kiedy zajechali Kamilowi drogę. Czterech albo pięciu. Wybili szybę kierowcy i wyciągnęli go z auta. Nie przejmowali się, że ma pasażera, nie zatrzymywali go, kiedy uciekał, nie byli nawet zamaskowani. Na szosie zostało tylko nowiutkie wiśniowe BMW 318 Kamila – prezent od taty. Jest warte jakieś 150 tys. zł, ale porywaczom chodziło o kierowcę, bo on jest wart dużo więcej.

Kamil „został nadany” – detektyw Rutkowski nie ma wątpliwości. Chłopcy z Wyszkowa go podliczyli i wyszło im milion dolarów. Jest synem bardzo bogatego człowieka, znanego biznesmena z okolic Wyszkowa, właściciela kilku firm, przede wszystkim ubojni, która zaopatruje w mięso niemal wszystkie stołeczne supermarkety.

– Kamil lubił pokazać, że ma pieniądze. W kieszeni nosił zawsze z 5 tys. Ubierał się w stylu wyszkowskim: skórka, dresik, adidaski, ogolona głowa. Do tego złoto, naszyjniki, bransolety, a miał tego na sobie za jakieś 30 tys. – mówi jeden z detektywów.

9 lipca dzień po porwaniu rodzice Kamila usłyszeli w słuchawce telefonu głos syna. Mówił, że bardzo się boi, że oni nie żartują i zabiją go, jeśli nie dostaną pieniędzy. Porywacze zażądali miliona dolarów. Rodzice zebrali 350 tys. Wynajęli prywatnego detektywa – Krzysztofa Rutkowskiego, który pracuje razem z policją i prokuraturą. W ubiegłym tygodniu wiadomość o porwaniu przeciekła do prasy. Śledztwo trwa, a wokół sprawy ...