POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (13) z dnia 2019-08-07; Pomocnik Historyczny. 7/2019. Dzieje Śląska czyli historia na pograniczu; s. 48-49

Tomasz Targański

Wyznaniowa mozaika

Krajobraz religijny Śląska od początku charakteryzował się dużą dynamiką.

Biczownicy i waldensi. Już w średniowieczu terytorium Śląska przemierzały procesje tzw. biczowników. Polskie źródła, m.in. Jan Długosz, odnotowały pojawienie się tego praktykującego drastyczną formę pokuty za grzechy ruchu w latach 1260–61, akurat w chwili, kiedy nad Polską zawisło widmo drugiego najazdu tatarskiego. Biczownicy lub flagelanci (łac. flagellum to bat, bicz) występowali przeciw bogactwu Kościoła, kwestionowali sakrament pokuty, a każdemu, kto do nich dołączył i umartwiał się przez 40 dni, obiecywali całkowite odpuszczenie grzechów. Wiadomo, że interwencję przeciw biczownikom podjął arcybiskup gnieźnieński Janusz, a sam ruch szybko zanikł.

Dużo większym wyzwaniem z perspektywy Kościoła był ruch waldensów. Odrzucali oni hierarchię, a za jedyne źródło prawdy uznawali Biblię. Wzorem pierwszych uczniów Chrystusa przemierzali szerokie połacie południowo-zachodniej Europy jako misjonarze. Na Śląsku pojawili się zapewne już w połowie XIII w., ponieważ wspomina o nich wydana w 1257 r. bulla papieża Aleksandra IV. Zawierała ona nominację dla Lamberta Niemca i Bartłomieja ...