POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 13 (2901) z dnia 2013-03-27; s. 38-39

Kraj

Agnieszka Sowa

Z banku do banku

We wsi dziwili się, że miastowy, ekonomista po szkołach, do takiej dziury się sprowadził i za rolnika chce być. A potem go aresztowano. Za 17 napadów na banki. To miał być ratunkowy biznesplan. Jego finał przewidziano na Wielki Piątek. Sąd może skazać rolnika nawet na 15 lat więzienia.

Paweł C., 38 lat, wykształcenie wyższe ekonomiczne, przez ostatnie lata zawód wykonywany rolnik, żona (już była) psycholog, dwie córeczki. Dobry syn, mąż, ojciec, porządny i praworządny obywatel, do tej pory niekarany. Oskarżony o 17 napadów na banki z bronią w ręku (pistolet Walther na ostrą amunicję).

Kompletny amator. Nie bardzo potrafił posługiwać się pistoletem. Ale, naładowany, wyciągał zza pazuchy i kładł na ladzie, tak żeby broń widział pracownik banku. Miał potem powiedzieć, że starał się nie mierzyć do nikogo: bał się, że przypadkowo wystrzeli. Ale nie trzeba było trzymać na muszce kasjera, żeby ten wyciągnął pieniądze. Wystarczyło położyć dużego, ciężkiego Walthera na widoku.

Rolnik na kredyt

Dom na wsi Paweł C. postawił na kredyt. Normalnie, jak wszyscy. Nikt przecież za własne nie buduje. To jego żona marzyła, by wyrwać się z bloku do domku z ogródkiem. Matka Pawła od początku była przeciwna ich przeprowadzce na wieś. Żeby tam jeszcze ładnie było. Las jakiś, woda. A ...