POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 6 (2284) z dnia 2001-02-10; s. 3-9

Raport

Agnieszka Zagner  [wsp.]Andrzej Krzysztof Wróblewski

Z czego się bierze dobrobyt

Światowe Forum w Davos to ciągłe poszukiwanie recepty na ubogacenie narodów. Dziś o rozwoju państwa decyduje nie liczba ludności, rozległa powierzchnia, zasoby naturalne czy siła armii, ale sprawność ekonomiczna, nazywana chętnie zdolnością konkurencyjną. Zdolność konkurencyjna – jak ją zwiększyć? Jak ma ją zwiększyć Polska – kraj ciągle na dorobku, u dołu tabel? Czy jesteśmy skazani na trzecią ligę? Z ponad dwustu seminariów i dyskusji na różne tematy odbytych w Davos wynika dla nas wniosek taki, że w Polsce poprawić trzeba wszystko: oświatę i kształcenie, opiekę zdrowotną, środowisko naturalne, warunki biznesu, pobudzić inicjatywę pracowników, udoskonalić prawo. Czy z naszym tempem rozwoju, jednym z najszybszych w Europie, ale też z naszą kiepską spuścizną materialną i moralną mamy szanse w światowej konkurencji?

Autor słynnej książki „O przyczynach bogactwa narodów” i ojciec współczesnego liberalizmu Adam Smith byłby zdziwiony, że dwa stulecia po jego śmierci dociekania nad tematem jego książki wciąż trwają: dlaczego jedne narody radzą sobie lepiej niż inne? A jeszcze dziwniejsze, że w superlidze narodów karty zostały rozdane za jego życia: wszystko się zmieniło, a zmieniło się tak niewiele. Chociaż przewalił się cały XIX wiek podbojów kolonialnych i następny XX rewolucji technologicznej – wkraczamy w wiek XXI w podobnym szyku, jaki się uformował dwieście lat temu.

Dwieście lat temu Ameryka nie była jeszcze światowym mocarstwem, ale już wyzwoliła się spod władzy Anglii, a procent ludzi zamożnych miała większy niż Europa. Rosja chłonęła zachodnie nowinki, ale zarazem broniła się przed nimi i to skutecznie, więc pozostała krajem nierozwiniętym. Hiszpania władała całym kontynentem Ameryki Południowej, ale wkrótce Napoleon obnażył jej słabość. Wybili się do czołówki dobrobytu Szwajcarzy i Skandynawowie, a sto lat później Japończycy i parę innych „tygrysich” krajó...

Co zrobić, żeby Polska była konkurencyjna?

Gorzej, żeby lepiej
Jeremi Mordasewicz, przedsiębiorca, Platforma Obywatelska:

Niewiele można zrobić ad hoc: trzeba powstrzymać aprecjację złotego, zmniejszyć podatki, rozbić monopole państwowe, ściślej uzależnić płacę od wyników. Trzeba zerwać ze zmorą budownictwa, a mianowicie ciągłymi protestami lokalnych grup, na ogół odrzucanymi przez Naczelny Sąd Administracyjny, ale po upływie roku, nawet dwóch. Trzeba, niestety, przeorientować politykę prosocjalną na probiznesową, a to znaczy ryzykować konflikty społeczne. Jak słyszę, Mostostalowi Zabrze brakuje spawaczy, ale górnicy wolą dostawać zasiłki, niż się przekwalifikować. Na dłuższą metę można zmienić więcej, ale zanim stanie się lepiej – musielibyśmy wdepnąć w ciężki kryzys, żeby zrozumieć nieuchronność zmian.

Zostawcie szkoły w spokoju
Prof. Jan Winiecki, Prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich:

Zmiany nagłe są niewiele warte, ale ogólnie trzeba przyjąć zasady polityki propodażowej. Ukrócić biurokrację, która gdzie może dławi przedsiębiorczość i osłabia wpływ rynku. Znowelizować kodeks pracy w kierunku jaśniejszego określenia obowiązków, nie przywilejów. I zostawić w spokoju prywatne uczelnie, dzięki którym zbliżamy się do przyzwoitego procenta młodzieży na studiach: dobre, poddane presji rynku, będą się chwaliły sukcesami swoich absolwentów, odsuwając tym samym w cień słabe, które nie będą miały, czym się pochwalić.
Na dłuższą metę (ale w ciągu życia jednego pokolenia) można zmienić o wiele więcej. Zamiast abstrakcyjnych rad podam przykład Irlandii: zmniejszyła udział budżetu w produkcie narodowym z 50 proc. do 39 proc. i zwiększyła nakłady na szkolnictwo. Po dziesięciu latach przyszły rezultaty.

Szesnaście razy mniej
Janusz Kaczurba, Krajowa Izba Gospodarcza, były wiceminister handlu zagranicznego:

Przede wszystkim podnieść wydajność pracy. Nic nie pomogą tłumaczenia, okoliczności łagodzące, zasługi polityczne: wartość dodana pracy polskiego robotnika jest 3–4-krotnie niższa niż w krajach, którym chcemy dorównać. I jeszcze jedna liczba: średni koszt badań, czyli zawartość myśli technicznej w produkcie w krajach przodujących, to przeciętnie 4 proc. jego ceny. U nas – 0,25 proc. Szesnaście razy mniej! Ale moim zdaniem żaden kraj nie jest skazany, żeby się wlec w ogonie. Najlepszym dowodem Finlandia, która potrafiła przełamać trudności.

Los zależy od sukcesu
Prof. dr Jerzy Woźnicki, Rektor Politechniki Warszawskiej:

Nie negując roli wielkich programów i wzniosłych słów uważam, że każdy powinien zacząć od tego, co sam może z siebie dać. Senat naszej uczelni podjął w maju ub.r. uchwałę w sprawie działań na rzecz poprawy innowacyjności polskiej gospodarki. Nie domagamy się w niej zwiększenia nakładów na badania i rozwój (choć to też konieczne), ale zobowiązujemy się do prowadzenia i finansowania z własnych środków prac rozwojowych dla małych i średnich firm. Stawiamy jednak warunek, że odbiorcą naszych prac będzie nie żaden urzędnik, tylko sam zainteresowany, którego los zależy od sukcesu. Państwo powinno tworzyć tylko infrastrukturę innowacyjności: ułatwiać transfer nowych technologii, zapewnić osłonę prawną, pionierów myśli wesprzeć ulgą podatkową.
Taką samą zasadę należy wprowadzać w życiu społecznym: los człowieka powinien zależeć od jego pracy, a mniej od potrzeb socjalnych. Państwo nie może dusić przedsiębiorstw wysokimi podatkami, bo w ten sposób nigdy konkurencji nie wygramy.

Porażka zbyt kosztowna
Marek Pol, przewodniczący Unii Pracy:

Państwo powinno prowadzić aktywną politykę, systemowo premiować tych, którzy u nas inwestują. Obecny rząd tępi ulgi systemowe, a promuje uznaniowe – to błąd. Polityka winna być przewidywalna, nie można zaskakiwać inwestorów ciągłymi zmianami. Państwo winno angażować się w prace badawcze, a następnie w ich realizację, bo dziś nikt nie chce ryzykować angażowania się nawet w dobre pomysły: porażka jest zbyt kosztowna.

200 złotych na jedną firmę
Marek Wagner, poseł SLD:

Polska podobnie jak np. Irlandia powinna wybrać branże, w których mogłaby skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych i stworzyć dla nich preferencje podatkowe i kredytowe. Polskie przedsiębiorstwa muszą poprawić wydajność pracy. Państwo winno prowadzić skuteczniejszą politykę eksportową. Z zapisanych w budżecie kredytów eksportowych niewiele firm korzysta, ale co się dziwić, skoro na jednego eksportera przypada 200 zł.

Zmniejszyć podatki, zwiększyć nakłady
Piotr Żak, poseł AWS:

System podatkowy powinien być stabilny, a podatki niskie, zwłaszcza dla tych, którzy inwestują i tworzą nowe miejsca pracy. Należy zwiększyć nakłady na edukację, także na szkoły niepubliczne, żeby wyrównać szanse młodzieży, żeby młodzi Polacy sprostali nowym wyzwaniom, a nie musieli konkurować niskimi płacami. Na szczęście zmienia się też szacunek do pracy. Na pewno trzeba zamknąć niektóre nierentowne zakłady pracy, ale powinniśmy walczyć o te, które da się uratować.