POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 9 (2694) z dnia 2009-02-28; s. 10

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Marek Ostrowski

Z dala od Atlantyku

Na ważnym ministerialnym szczycie NATO w Krakowie mówiono o perspektywach Sojuszu Atlantyckiego: trzeba, by stawił czoło nowym zagrożeniom. Nie tyle groźbie wojny klasycznej, bo w taką nikt nie wierzy, ile terroryzmowi, zagrożeniom dla bezpieczeństwa energetycznego, niestabilności na obszarach z dala od Atlantyku (jak w Afganistanie), a nawet zakłóceniom klimatu. Sekretarz generalny mówił też o przyszłym rozszerzeniu Sojuszu – o Ukrainę i Gruzję. Ambitny to program, który powinien się Polsce podobać. Niemal w tym samym dniu głos zabrała Segolene Royal, która półtora roku temu o mało co nie została prezydentem Francji. Skrytykowała planowany powrót swego kraju do struktury wojskowej NATO, oceniając, że Sojusz to pozostałość zimnej wojny, który niepotrzebnie drażni świat jako „zbrojne ramię” Zachodu.

W Polsce musimy się obawiać, że nastawienie pani Royal podziela znaczna część opinii publicznej naszych sojuszników. Trzeba jasno powiedzieć, że dzisiejszy stan ducha – nie tylko ze względu na kryzys gospodarczy – nie skłania w ogóle do strategicznych debat. Zwykli zjadacze chleba ...