POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 50 (2223) z dnia 1999-12-11; s.

Nauka

Z egzotycznym nazwiskiem

Stefan Medwadowski edukację techniczną rozpoczął podczas okupacji - najpierw skończył Liceum Techniczne w Warszawie, potem studiował na Wydziale Inżynierii Lądowej w otwartej przez Niemców, w miejsce Politechniki Warszawskiej, Państwowej Wyższej Szkole Technicznej. W Powstaniu Warszawskim walczył w kompanii Grażyna i był dwukrotnie ranny. Po wojnie studiował w Uniwersytecie Rzymskim, następnie w Polish University College w Londynie. Przeniósł się do Kanady, a potem do Kalifornii, gdzie w Berkeley w 1956 r. uzyskał doktorat. Od tego czasu prowadził prace badawcze i jednocześnie pracował we własnym biurze konstrukcyjnym.

Czy dla inżyniera o kilkudziesięcioletnim doświadczeniu projektowanie teleskopu Kecka, a potem HET było trudnym problemem?

Muszę przyznać, że udział w tworzeniu teleskopu Kecka był jednym z największych wyzwań, jakie spotkałem w swej karierze. W zasadzie wszystkie problemy były całkowicie nowe, doświadczenia z przeszłości nie na wiele się zdawały. Nie wystarczyła dotychczasowa wiedza inżynierska. Potrzebne były specjalne badania, które umożliwiły dalsze projektowanie. W sumie pracę nad tym zagadnieniem rozpocząłem w 1979 r., a zakończyłem w 1988 r.

Zupełnie inaczej było z teksaskim teleskopem HET. Tu już nie musiałem rozwiązywać problemów podstawowych, zdobyta w pracach nad Keckiem wiedza umożliwiła od razu projektowanie. W efekcie koncepcję konstrukcji tego urządzenia miałem gotową w ciągu kilku tygodni.

Miał pan okazję współpracować z tak wybitnym uczonym jak Jerry Nelson, ale i z najwybitniejszymi architektami światowymi.

Współpracę z Nelsonem wyjaśnić bardzo ł...