POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (2291) z dnia 2001-03-31; s. 3-9

Raport

Zdzisław Pietrasik

Z kogo się śmiejecie

Jednym z mitów, które pozwoliły nam przetrwać nie najlepsze dziesięciolecia, było przeświadczenie, że Polska to jest najweselszy barak w całym obozie krajów demokracji ludowej, a Polak błyskotliwością i finezją dowcipów przewyższa wszystkie inne nacje. W dobrym mniemaniu o sobie podtrzymywały nas elitarne kabarety, przynajmniej jedno pismo satyryczne, kilka programów rozrywkowych w radiu i telewizji oraz tzw. kawały, podawane z ust do ust, niepodlegające cenzurze ani żadnym innym ograniczeniom. W nowych czasach okazać się miało, że nasze poczucie humoru bynajmniej wyjątkowe nie jest: w rozrywce chętnie przejmujemy standardy ogólnoświatowe, nadając im jedynie lekko swojski charakter, czego dowodem są telewizyjne sitcomy. Nie lepiej dzieje się na estradzie, gdzie wprawdzie wciąż pojawiają się dawni ekwilibryści aluzji i paradoksów, ale budzą jednak już tylko uśmiech politowania. Natomiast nowi idole satyry zapełniają hale sportowe, opowiadając dowcipy rodem z podkultury disco polo. Nawet 1 kwietnia stał się jednym z najsmutniejszych dni w roku, o czym wkrótce się przekonamy, czytając primaaprilisowe dowcipy.

Największą karierę w kawalarstwie III RP zrobiły głupie blondynki, na temat których do dziś powstają nowe dowcipy, czasami nawet śmieszne, lecz mało oryginalne. Są to bowiem najczęściej kalki dawnych kawałów o milicjantach, które z kolei korzystały z fabularnej struktury tzw. polish jokes, czyli amerykańskich dowcipów o kretyńskich Polakach.

Jak pokazuje historia najnowsza, rodacy śmiali się najchętniej wtedy, gdy śmiać się nie było wolno. Dzisiaj, kiedy nie ma jakichkolwiek przeszkód, poczucie humoru wyraźnie zawodzi. Starsi mieszkańcy RP być może jeszcze pamiętają odległe czasy, gdy w pewnym towarzystwie mówiło się Mrożkiem, Gombrowiczem czy kabaretem Pod Egidą, tak jak współcześnie mówi się Dańcem czy Kiepskimi. Tu zaszła istotna zmiana.

Kabaret polityczny

Kiedy w 1996 r. OBOP spytał swych respondentów, jakie grupy zawodowe najbardziej nadają się do krytycznych żartów, ci odpowiedzieli, że zdecydowanie na pierwszym miejscu stawiają polityków. Niestety, słynne w PRL kawały polityczne to forma w stanie zaniku. Parę lat temu ogłosiliśmy konkurs dla czytelników na dowcip o tematyce politycznej, lecz ...

Dowcip za grosze

Lecą dwa bociany. Obok leci Adam Małysz. Jeden bocian mówi do drugiego: – Co za facet. Leci z nami już od godziny i nawet się nie przedstawił.

 

Przychodzi Ruski do dentysty. Dentysta zagląda mu do ust i mówi: – Tu się już nic nie da zrobić. Pan ma wszystkie zęby złote.

– Alarm zakładaj!

 

Amerykanin, Polak i Rosjanin założyli się, który z nich najdłużej wytrzyma w klatce ze skunksem. Po półgodzinie wybiegł Polak, wkrótce po nim Amerykanin. Mija parę następnych minut i z klatki wybiega skunks, wrzeszcząc:

– Ale od tego Ruskiego cuchnie, nie można wytrzymać!

 

– Mamusia kupiła mi nową sukienkę – chwali się Kasia Jasiowi. – Na literę f. Zgadnij jaką!

– Fioletową – zgaduje Jaś.

– Nie.

– Flanelową!

– Też nie!

– No to nie wiem jaką...

– F kratkę!

 

Blondynka poszła pierwszy raz na wybory i opowiada koleżance: – Nic z tego nie rozumiem. Ustawili pięć przymierzalni, a nie było żadnych ciuchów!

 

– Czym się różnią blondynki od komputerów?

– Niczym. Komputery są coraz szybsze i mają coraz większe dyski, a blondynki są coraz szybsze i mają coraz większe cycki.

 

– Jaka jest różnica między wypadkiem a nieszczęściem?

– Jak się teściowa utopi, to jest wypadek. A jak ją uratują, to jest nieszczęście.

 

Do kolejarza na stacji w dużym mieście podchodzi chłop i pyta:

– Gdzie tu jest ustęp dla chłopów?

– O, tam – pokazuje kolejarz.

– Eee, tam jest tylko dla pań i dla panów, a dla chłopów nie ma!

 

Idzie Prosiaczek przez las i nagle zauważa Tygryska pijącego wódkę. Podchodzi do niego i mówi:

– Wszystko powiem Krzysiowi!

– Jak powiesz, to jesteś świnia!

 

– Dlaczego przyniosłaś to wiadro do sypialni? – pyta wieczorem zdziwiony mąż żonę.

– Bo chcę, żeby w tym pokoju nareszcie coś stało!

 

Na lekcji biologii młoda nauczycielka narysowała na tablicy ogórek. Następnie pyta uczniów, co to jest? Zgłasza się Franek: – To jest ch..., proszę pani. Nauczycielka wyrzuca go z klasy. – Dzieci, co narysowałam na tablicy? – powtarza pytanie. Dzieci chórem: – Franek już pani powiedział! Oburzona nauczycielka wzywa dyrektora szkoły. Ten wchodzi do klasy i wygłasza mowę: – Ładnie zaczynacie, widzę, że już ch... żeście na tablicy narysowali!

 

(Wybrane z gazetek humorystycznych: „Twój dobry humor”, „Świeże dowcipy”, „Ale jaja”, „Super dowcipy” etc.)