POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 27 (2712) z dnia 2009-07-04; s. 88-889

Ludzie i obyczaje

Agnieszka Sowa

Z kogutem po myszołowa

W Polsce jedyni lekarze zajmujący się dzikimi zwierzętami byli do tej pory w ogrodach zoologicznych. Teraz przenoszą się w teren, zamieszkują bliżej pacjentów.

Dom stoi na obrzeżach Bukwałdu (gmina Dywity, na północ od Olsztyna), ale słychać go z daleka. W porach karmienia kwilenia, piski i gruchania niosą się po łąkach i torfowiskach. Niewielkie podwórko otoczone jest wolierami. Ptaki są wszędzie. W stodole, małej piwnicy pod tarasem, a zdarza się, że i w domu. Mewa tymczasowo mieszka w wiatrołapie, w psim kontenerku. Jest bardzo towarzyska i gdy nie śpi, domaga się krzykliwie wypuszczenia na wolność.

W domu z nami były jeszcze dwie sowy: uszatka i błotna, bez skrzydła, bardzo rzadki gatunek, ale wiosną zeszłego roku odsowiliśmy chałupę – mówi doktor weterynarii Ewa Rumińska.

W starym gospodarstwie od dwóch lat mieści się Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Dzikich, siedziba Fundacji Albatros i zarazem dom pani doktor, jej męża i ośmioletniej córki. W przyszłości powstanie tu, w zaadaptowanej stodole, specjalistyczna lecznica dla dzikich zwierząt, koordynująca działania sieci ośrodków pierwszej pomocy ...