POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 31 (2716) z dnia 2009-08-01; s. 80-81

Ludzie i obyczaje

Anna Biernat

Z pamiętnika suchotnika

Jak to?! Skąd?! To ta choroba jeszcze istnieje? – tak reaguje na informację o chorobie każdy mój rozmówca. – Nie umrzesz chyba jak Fryderyk Chopin?

Atakowała naszych przodków już w czasach prehistorycznych. Od początku XVII w. dziesiątkowała mieszkańców Europy. Narosło wokół niej wiele mitów. Wierzono choćby, że objawy gruźlicy wskazują na kontakt chorego z wampirami. Czerwone oczy, blada cera, spadek wagi, niska temperatura ciała, a do tego jeszcze krwioplucie były bezspornym dowodem.

Gdy na gruźlicę zaczęli cierpieć pisarze, malarze i kompozytorzy, chorobie nadano bardziej romantyczny charakter. Wierzono nawet, że wraz z jej rozwojem rośnie u artysty poziom kreatywności, a jej szczyt przypada na moment tuż przed śmiercią. O chorych kobietach mówiono, że pięknieją. Z drugiej strony sądzono, że przyczyną gruźlicy może być masturbacja.

Odkrycie przez Roberta Kocha pod koniec XIX w. prątków wywołujących gruźlicę dało nadzieję na opanowanie epidemii. W 1921 r. po raz pierwszy zastosowano szczepionkę, a 25 lat później wprowadzono pierwszy skuteczny lek na gruźlicę.

Lista ofiar gruźlicy jest długa: Honoré de Balzac, Antoni Czechow, Franz Kafka, Moličre, Juliusz Słowacki, Friedrich ...

Zobacz także

Nagroda dla Biernat