POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 32 (3172) z dnia 2018-08-08; s. 40-42

Rynek

Adam Grzeszak

Z prądem i pod prąd

Już niebawem – jeśli wierzyć zapowiedziom premiera – będziemy masowo przesiadać się z samochodów spalinowych do elektrycznych. Dziś decydują się na to nieliczni. Kim są i jak im się jeździ?

Pierwsza iskra przeskakuje przy różnych okazjach. Jedni zapalają się, bo zobaczyli zdjęcia z salonu samochodowego, gdzie pokazywano futurystyczne elektryki, i poczuli, że to coś dla nich. Ktoś przeczytał o niezwykłych zaletach, ktoś inny marzył, żeby się czymś wyróżnić, jeszcze inni kochają nowinki i technologiczne gadżety. Wszystkim towarzyszy ciekawość: jak się jeździ autem, do którego zamiast benzyny z dystrybutora tankuje się prąd z gniazdka? Nie smrodzi, nie hałasuje, podobno do nich należy przyszłość. W 2017 r., według oficjalnych danych, zarejestrowano w Polsce 1068 aut elektrycznych – 439 czysto elektrycznych i 585 hybryd plug-in, czyli elektryczno-spalinowych ładowanych z gniazdka. W większości to zakupy dokonywane przez firmy, ale część trafiła do osób prywatnych. Firma GreenWay Polska (największy operator punktów ładowania) szacuje, że mamy już w Polsce 2 tys. czysto elektrycznych aut osobowych i co miesiąc przybywa kolejne sto. Połowa to auta nowe, połowa używane, sprowadzane z zagranicy. Wśród nich dominuje nissan leaf.

Tankowanie z gniazdka

Jestem zwariowany na punkcie ...