POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 9 (2287) z dnia 2001-03-03; s. 31-36

Świat / Co jest większe: Rosja czy Gazprom?

Zdzisław Raczyński

Z ręką na kurku

Dla jednych Gazprom jest jak Związek Radziecki: potężny, zajmujący jedną szóstą światowego rynku i przez to niezbędny dla globalnej równowagi, ale też budzący nieufność i obawy, fatalnie zarządzany i dlatego skazany na rozpad. Innym przypomina najsłynniejszy obraz Leonarda da Vinci – nie z powodu wartości (praktycznie nie do oszacowania), ale dlatego, że firma ta jest równie tajemnicza, jak uśmiech Giocondy.

Gazprom zajmuje się wydobyciem, przetwarzaniem i transportem gazu ziemnego i jest w tej dziedzinie praktycznym monopolistą w Rosji i największą firmą na świecie. Jedna trzecia wszystkich odkrytych światowych złóż gazu znajduje się w Rosji, z czego ponad 60 proc. należy do Gazpromu. Zasoby Gazpromu oceniane są na 31 bln m sześc. gazu – to 20 razy więcej niż wynoszą złoża norweskie. Gazprom wydobywa więcej gazu ziemnego niż zużywa go łącznie 21 najbardziej rozwiniętych przemysłowo państw Europy (europejskie kraje OECD), zaspokajając dzisiaj ponad jedną czwartą zapotrzebowania tej grupy państw. Uwzględniając energetyczne zasoby Gazpromu, całkowitą wartość firmy winno się szacować na sumę 2 bln, czyli dwóch tysięcy miliardów dolarów.

Gazprom SA – to prawdziwe imperium, wielki koncern tworzony przez 51 spółek z o.o. (do których należy doliczyć jeszcze ok. 300 spółek nie wchodzących formalnie w skład imperium, ale utworzonych z udziałem kapitału Gazpromu), w których pracuje 298 tys. osób. Gazprom nie tylko wydobywa, przerabia i transportuje gaz ziemny. Posiada swoje zakłady przemysłowe, gazety ...

Państwo wpaństwie

Od Gazpromu zależy, czy w rosyjskich domach będzie ciepło i elektryczność, a przedsiębiorstwa będą mogły normalnie pracować. 2/3 elektryczności w Rosji (w tym 4/5 w europejskiej części kraju, gdzie koncentruje się rosyjski przemysł i gdzie mieszka większość ze 147 mln ludzi) produkowane jest w elektrowniach spalających gaz. Bez Gazpromu nie istniałby rosyjski przemysł chemiczny. Eksport 120 mld metrów sześciennych gazu do europejskich państw OECD przynosi corocznie do budżetu Rosji co najmniej 10 mld dolarów. 150 tys. km gazociągów, które także są własnością Gazpromu, zszywa postsowiecką przestrzeń mocniej niż połączone siły dawnej KPZR, KGB i armii radzieckiej razem wzięte. Trudno sobie wyobrazić, jak działałoby państwo o nazwie Federacja Rosyjska, jeśliby na jego terytorium nie działało jeszcze jedno państwo o nazwie Gazprom. Czyż można więc dziwić się, że poprzedni szef Gazpromu Wiktor Czernomyrdin przesiadł się na fotel premiera Federacji, a Rem Wiachiriew podejmowany jest w Europie jak szef rządu lub władca udzielnego szejkanatu?

500 gigantów

Gazprom jest jedną z tysięcy spółek akcyjnych działających w Rosji. Jej akcje są notowane na giełdzie i teoretycznie każdy, kto ma odpowiednią ilość gotówki, może stać się współwłaścicielem. Jedna akcja kosztuje obecnie ok. 8,6 rubla, czyli niespełna 35 centów. Prawda, akcji jest sporo, bo ponad 23 miliardy. Większość, ale nie bezwzględną (35 proc.), posiada skarb państwa rosyjskiego. 35,99 proc. należy do rosyjskich osób prawnych – firm i władz regionalnych. W rękach rosyjskich osób fizycznych znajduje się 18,7 proc. akcji, pozostałe 10,31 proc. trzymają akcjonariusze zagraniczni, z których największym jest niemiecka firma Ruhrgaz. Spółka ma swój zarząd, na którego czele stoi 67-letni Rem Wiachiriew i sześciu jego zastępców, 11-osobową radę nadzorczą, która nazywa się radą dyrektorów, oraz siedzibę przy ulicy Namiotkina w Moskwie, przeszło 10 km od centrum miasta. Gazprom znajduje się wprawdzie na liście 500 największych firm świata (The Global 500), ale na dość odległym 403 miejscu i z rezultatami, które wcale nie rzucają na kolana: kapitalizacja (czyli wartość rynkowa akcji) – 6,2 mld dol., dochód w roku ubiegłym 12,5 mld dol. Dla porównania: kapitalizacja najwyżej notowanej kompanii naftowej Exxon Mobil (3 miejsce na Liście 500) wynosi 302 mld dolarów – czyli ok. 50 razy więcej niż Gazpromu.

Jak się uwłaszczają bossowie Gazpromu?

Uwłaszczenie kadry kierowniczej Gazpromu, jeśli wierzyć doniesieniom prasowym, rozpoczęło się nazajutrz po przekształceniu koncernu w spółkę akcyjną. Przykładem może być firma Strojtransgaz, założona na początku lat 90. przez Gazprom, a następnie cicho sprywatyzowana. Strojtransgaz buduje dla Gazpromu gazociągi (np. gazociąg Jamał–Europa), przepompownie, całą infrastrukturę transportową. Roczny portfel zamówień firmy wynosi ok. 1 mld dol., z czego ponad 80 proc. zamówień składa Gazprom. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby rosyjska prasa, powołując się na Federalną Komisję Rynku Papierów Wartościowych, nie ujawniła faktu, że ponad 50 proc. akcji Strojtransgazu należy do członków rady dyrektorów, byłych i obecnych menedżerów i ich dzieci. I tak, 6,4 proc. akcji ma trzymać Tatiana Diedikowa – córka Rema Wiachiriewa, obecnego prezesa zarządu Gazpromu. Dwaj synowie poprzedniego szefa firmy Wiktora Czernomyrdina – Witalij i Andriej – mają mieć po 5,96 proc., prezes Strojtransgazu (jednocześnie członek rady dyrektorów Gazpromu) Arnold Bekker posiada 20 proc. akcji, a jego trzej synowie – od 2,6 do 6,9 proc. Wspomniany wcześniej Borys Fiodorow utrzymuje, że w 1995 r. Strojtransgaz kupił 4,8 proc. akcji Gazpromu za 2,5 mln dol., podczas gdy ich wartość rynkowa wynosiła 191 mln dol. Oczywiście Strojtransgaz nie zapłacił gotówką, 2,5 mln dol. to była opłata za wykonane prace budowlane.