POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 11 (2899) z dnia 2013-03-13; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Mariusz Janicki

Z Viktorem do wiktorii

Nie zawiódł słuchaczy węgierski premier Viktor Orbán podczas spotkania ze swoimi polskimi zwolennikami na Uniwersytecie Warszawskim. Wzbudził wielki entuzjazm, a jeden z posłów PiS nazwał go „wybawcą”. Orbán był odpowiednio nieuprzejmy dla ateistów, kiedy stwierdził, według relacji, że „bez Boga nie można być uczciwym i dobrym człowiekiem”. Poradził prawicowej opozycji w bratnim kraju, że aby wygrać wybory, musi stworzyć własne silne media. Sam co prawda na Węgrzech nie tyle je tworzył, co przejął gotowe, ale ma tam taką polityczną przewagę, że może robić niemal wszystko; PiS na szczęście teraz nie może, choć kiedy mogło, to przejmowało media bez cienia skrępowania. Jednak najważniejsze zdanie, jakie wygłosił węgierski przywódca, a skierowane wyraźnie do PiS, brzmiało: „ciągłe odnoszenie się do chrześcijaństwa nie pozwoli zdobyć większości wyborców”. Wynika z tego, że większość wyborców, także w Polsce, jest niechrześcijańska, a więc są to ludzie, zgodnie z poprzednim stwierdzeniem, „nieuczciwi” i „niedobrzy”. Jednak trzeba zdobyć ich ...