POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 37 (2262) z dnia 2000-09-09; s. 35-36

Świat

Artur Górski

Za ciasno w jednym domu

Czarnogóra: Czy dojdzie do kolejnej wojny w Jugosławii?

O wojnie w Czarnogórze mówi się od czasu konfliktu w Kosowie. Przez ponad rok władze w Podgoricy igrały z ogniem, deklarując chęć opuszczenia jugosłowiańskiej federacji, znosząc wizy dla obcokrajowców (mimo ich obowiązywania w Jugosławii), prowadząc rozmowy z serbską opozycją, a nawet organizując własną armię. W końcu zareagowała druga strona – zdominowany przez Serbów parlament Jugosławii przyjął projekt zmian w konstytucji, zgodnie z którym Czarnogóra faktycznie przestaje być republiką i staje się podległym Belgradowi okręgiem.

Kiedy projekt zmian w jugosłowiańskiej konstytucji został w połowie lipca oficjalnie ogłoszony, w Czarnogórze zawrzało. Zarówno politycy jak i zwykli obywatele tej malutkiej nadmorskiej republiki nie mieli wątpliwości – reżim Slobodana Miloszevicia rozpoczął kolejny, być może najważniejszy, etap podporządkowywania Czarnogóry Belgradowi.

Pierwszą zmianą w konstytucji jest wprowadzenie powszechnych wyborów prezydenckich (dotychczas prezydent był wybierany przez parlament), dzięki czemu Miloszević będzie mógł się ubiegać o kolejne kadencje. Drugą – być może poważniejszą w skutkach – jest zmiana trybu wyboru jugosłowiańskiego parlamentu. Posłowie do izby niższej wybierani będą na całym terytorium według zasady większościowej. Oznacza to, że nawet posłów czarnogórskich wybierać będą głównie Serbowie, a ta nadmorska republika straci możliwość samostanowienia. W izbie wyższej – Radzie Republiki – zasiadało dotychczas po 20 delegatów z Serbii i Czarnogóry; teraz takiej równowagi nie będzie.

Po ogłoszeniu projektu (a następnie jego przegłosowaniu) i pierwszych entuzjastycznych reakcjach na tę inicjatywę ...