POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 36 (2670) z dnia 2008-09-06; s. 29-31

Kraj

Edyta Gietka

Zabicie księdza Wojtusia

Dawid M. był najwierniejszym ministrantem księdza Wojciecha T. Dlaczego zasztyletował swojego proboszcza?

Jest noc ze środy na czwartek, 20 sierpnia 2008 r. Wojciech Torchała, lat 46, odprawił wieczorną mszę. Wiadomo na pewno, że zjadł krokiety. Przyniosła je Barbara Majchrzak, gosposia. Kiedy umarł, o nic się gosposi nie rozchodziło, tylko czy zjadł kolację. Policjant uspokajał, że ksiądz nie umarł na głodno.

Kilka dni wcześniej Dawid M., najwierniejszy ministrant księdza Wojciecha, kupił w Częstochowie nóż myśliwski, ale nie wiadomo, co się stało z nożem. Podczas wizji lokalnej wskazał zagajnik w okolicach stawów, gdzie miał go wyrzucić. Może nóż znalazł przypadkowy grzybiarz?

Parafia pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela w Blachowni – Błaszczykach na skraju osiedla. Dalej nie ma już nic, tylko lasy, raj dla grzybiarzy. Gdy dwa dni po morderstwie, akurat w 18 urodziny Dawida M., policja zapukała do jego drzwi, był spokojny nad wyraz. Zabiłem z powodów osobistych, powiedział przytomnie. W domu pachniało ciastem.

To wszystko. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie nie udziela informacji. Będą Dawida badać biegli psychiatrzy. Tajemnicę tej zbrodni każdy w okolicy odkrywa na własny rozum ...