POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (3220) z dnia 2019-07-24; s. 32-34

Społeczeństwo

Marcin Piątek

Zabiegani, zajeżdżeni

Amatorzy sportu coraz częściej stawiają sobie wymagania niczym zawodowcy. Jest fajnie, tylko czasami organizm pęka.

Chodzi o to, żeby był fun, a fun jest ze ścigania się, z rywalizacji, z wyprzedzania i z bicia prywatnych rekordów. Dariusz Dąbkowski, olsztynianin, po czterdziestce, od trzech lat regularnie biorący udział w zawodach rowerów górskich MTB, mówi, że ten, kto nie spróbował takiego współzawodnictwa koło w koło, a czasami ramię w ramię, nie zdaje sobie sprawy, jaką frajdę dają zastrzyki adrenaliny. – Nabiera się zupełnie innej perspektywy, jeśli chodzi o własne możliwości. Bo nawet na najbardziej intensywnym treningu nie jestem w stanie wykrzesać z siebie tyle, co na zawodach – mówi.

Wyzwania lubi, ale bez przesady. Wisłę 1200 – rajd bezdrożami wzdłuż Wisły od źródeł do Bałtyku – przejechał, jednak przyjemności z tego nie miał, co zobrazował ironicznym wpisem na jednym z portali zrzeszających rowerowych zapaleńców. – Jeśli organizator zapewnia, że trasa będzie przejezdna, a tymczasem zdarzały się odcinki, które trudno było przejść bez ...