POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 17 (2955) z dnia 2014-04-22; s. 10

Ludzie i wydarzenia / Świat

Zabrakło rozkazu

Prom „Sewol” dwa razy w tygodniu pływał między podseulskim milionowym miastem Incheon a Jeju, przypominającą Hawaje tropikalną wyspą, bardzo popularną wśród koreańskich urlopowiczów i wycieczek szkolnych. Dlatego z 475 osób obecnych na pokładzie większość stanowili uczniowie jednej ze szkół średnich. Jednostka zatonęła rankiem 16 kwietnia. Uratowało się 179 rozbitków, z morza wyłowiono 26 ofiar, resztę jeszcze przez kilkadziesiąt godzin po wypadku uznawano za zaginionych. Przyczyny katastrofy ustali specjalna komisja, ale od początku wskazywano pośpiech (prom był nieznacznie spóźniony) i złe warunki atmosferyczne. Nie wykluczano m.in. gwałtownego manewru, który doprowadził do przesunięcia ładunku. Na dodatek rozmowy mostka kapitańskiego z portem wskazują, że załoga popełniła błędy znane m.in. z „Costa Concordii”: ponad pół godziny zwlekała z ewakuacją, mimo że koordynatorzy z lądu zalecili ją niezwłocznie. I tak jak na „Costa Concordii” kapitan się uratował, bo jako jeden z pierwszych zeskoczył do morza.

Korea Płd. jest w żałobie i szoku. Państwo ma bardzo rozwiniętą infrastrukturę i, zwłaszcza na azjatyckim tle, uchodzi ...