POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 39 (2724) z dnia 2009-09-26; s. 114-115

Ludzie i obyczaje

Krystyna Lubelska

Zaczarowane ołówki

Rozmowa z Michaliną Olszańską, 16-letnią debiutantką literacką, o jej powieści oraz sposobie na życie

Krystyna Lubelska: – Swoją prawie pięćsetstronicową powieść „Dziecko Gwiazd Atlantyda” napisałaś ręcznie. Nie masz wrażenia, że w dobie komputerów ołówek jako narzędzie pisarskie może się wydawać trochę dziwaczny, a co najmniej niedzisiejszy?

Michalina Olszańska: – Długo nie miałam komputera, a pisałam coś od zawsze, od kiedy tylko nauczyłam się składać litery. Jak już dostałam komputer, nie umiałam się przestawić psychicznie. Pisanie ołówkiem, palce zabrudzone grafitem mają dla mnie wciągającą moc i magię.

Dla twoich rówieśników to raczej komputer jest urządzeniem magicznym.

Używam komputera przy przepisywaniu, bo nie mogłabym przesłać rękopisu np. do wydawnictwa, po prostu nikt by go nie był w stanie przeczytać. Przechowuję w skrzynce całą kolekcję zużytych ołówków – na pamiątkę. Mam do nich sentyment. Są namacalnym dowodem, że posłużyły do realizacji mojego celu.

Jesteś uczennicą szkoły muzycznej, grasz na skrzypcach i jeszcze piszesz powieści. Nie za dużo bierzesz na siebie?

Gra na skrzypcach ...