POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 15 (15) z dnia 2015-12-16; Pomocnik Historyczny. 966. Narodziny Polski; s. 3

Jerzy BaczyńskiLeszek Będkowski

Zagadka narodzin

Mogło to się stać 14 kwietnia 966 r., gdyż – jak odnotował ówczesny kronikarz – „w sobotę Paschy i Zesłania Ducha Świętego (...) w świętym kościele Bożym jest zwyczaj zbiorowego udzielania chrztów”. Historycy stawiają na Wielką Sobotę owego roku, stąd ta data kwietniowa. Tego dnia Mieszko, władający ziemiami dzisiejszej Wielkopolski, przyjął sakrament (być może w większej grupie katechumenów) – prawdopodobnie w Poznaniu, jednym z ważniejszych grodów wczesnopiastowskich.

Już w tych trzech zdaniach kilka razy użyliśmy trybu warunkowego. Bo też narodziny państwa polskiego tkwią w pomroce dziejów. Działo się to wśród puszcz i rzecznych rozlewisk, na ziemiach rzadko zasiedlonych, daleko na północ od centrów ówczesnego świata, na terenach barbaricum. Na karty kronik Mieszko z rodu Piastów trafił na dobre za sprawą ożenku z Dobrawą z czeskiej dynastii Przemyślidów. Małżeństwa międzydynastyczne były wówczas swego rodzaju umowami międzynarodowymi. Z ożenkiem była związana (poprzedzała go?) decyzja księcia o przyjęciu chrztu i wejściu w krąg cywilizacji łacińskiej, symbolizowanej przez cesarza (...