POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 25 (3165) z dnia 2018-06-20; s. 40-41

Społeczeństwo

Piotr Pytlakowski

Zagadkowa śmierć komendanta

Po 20 latach od zastrzelenia gen. Marka Papały wciąż nie wyjaśniono, kto zabił i jaki miał motyw. Przypomnijmy fakty.

Marek Papała, wtedy już były komendant główny policji, zginął od strzału w głowę na parkingu przed swoim domem przy ul. Rzymowskiego 17 (dzisiaj Gintrowskiego) 25 czerwca 1998 r. Dochodziła godz. 22, generał podjechał swoim daewoo espero. Nie zdążył wysiąść z auta, kiedy padł strzał. Jedyny świadek zbrodni, mieszkaniec bloku przy Rzymowskiego 17, Wietnamczyk, palił papierosa na balkonie na VI piętrze bloku. Widział parkujący samochód i generała, który próbował wysiąść z auta, oraz drugiego mężczyznę, który trzymał w ręku przedmiot przypominający gaśnicę samochodową (mógł to być pistolet owinięty folią, aby zatrzymać łuskę od naboju). Ale twarzy nie rozpoznał, nie potrafił też dokładnie opisać sylwetki sprawcy. To zrozumiałe, było ciemno, odległość nie taka mała.

Przed budynkiem przy Rzymowskiego spacerowała wtedy z psem żona Marka Papały. Zeznała, że minęła ją para, mężczyzna z kobietą. Szli od strony parkingu. To ona zobaczyła chwilę później bezwładne ciało męża.

Wieść o zabójstwie rozniosła się po Warszawie bł...