POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 16 (3157) z dnia 2018-04-18; s. 48-50

Historia

Jerzy Kochanowski

Zakopane, wiosna 1968

W latach 60. Zakopane ze swoimi dwudziestoma kilkoma tysiącami mieszkańców było mikrometropolią, przyciągającą turystów, artystów i uwagę Służby Bezpieczeństwa. Po wydarzeniach marcowych 1968 r. bardzo się ona nasiliła.

W Zakopanem odsetek artystów, pisarzy, architektów, lekarzy, sportowców, duchownych (30 klasztorów!) wielokrotnie przewyższał średnią krajową. Mieszkało tu sporo ludzi o pokręconych życiorysach: dawni akowcy i żołnierze powojennego podziemia, jeden sanacyjny generał (Mieczysław Boruta-Spiechowicz), grupka ocalałych z zagłady Żydów, nieco spauperyzowanych arystokratów, sporo specjalistów od mniej lub bardziej ciemnych interesów.

Miejscowych – górali i ceprów – odwiedzali coraz liczniejsi goście, pod koniec epoki gomułkowskiej już ponad 2 mln rocznie. Większość stanowili przywożeni pod Giewont wycieczkowicze, ale o prawdziwym obliczu kurortu decydowały elity intelektualne, artystyczne, polityczne i finansowe, które nie wyobrażały sobie sezonu zimowego czy letniego bez dłuższego pobytu w pobliżu Krupówek. To ich przedstawiciele zaludniali zakopiańskie hotele, pensjonaty czy domy wypoczynkowe ministerstw lub zakładów pracy, wieczorem zaś liczne i drogie nocne lokale, w których według raportu Radia Wolna Europa z 1960 r. „bratają się przy kieliszku wódki prokurator z przemytnikiem, milicjant z waluciarzem, hochsztapler z radnym miasta, sekretarz partii z&...