POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 17 (2753) z dnia 2010-04-24; s. 26-27

Po katastrofie

Mirosław Pęczak

Żałoby nasze narodowe

Tłumy oddające hołd ofiarom katastrofy pod Smoleńskiem nieuchronnie przypomniały wydarzenia sprzed pięciu lat po śmierci Jana Pawła II i inne momenty żałoby narodowej, jakich w III Rzeczpospolitej, niestety, nie brakowało. Ich chłodna analiza każe z dystansem podchodzić do zachowań i haseł, które są zawsze pod ręką, gdy ludzie zbiorowo odczuwają nieszczęście.

Każda zbiorowa reakcja na wstrząs i każda żałoba narodowa, zarówno w oficjalnej, jak i nieoficjalnej postaci, mają swoją dynamikę. Każde traumatyczne wydarzenie jest niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju. Ale zachowania zbiorowe zawsze układają się w pewien wzór i można je porównywać niezależnie od tego, jak bardzo różnią się ich przyczyny.

W III RP aż 11 razy ogłaszano żałobę narodową. Takie wydarzenia, jak powódź w 1997 r., zamach terrorystyczny w USA 11 września 2001 r., trzęsienie ziemi na Oceanie Indyjskim w 2004 r., śmierć Jana Pawła II i wreszcie katastrofa samolotu prezydenckiego w Smoleńsku, Polacy powszechnie uznawali za zrozumiały i konieczny powód do ogłoszenia oficjalnej żałoby narodowej, inne (np. katastrofa autokaru we Francji w lipcu 2007 r. czy pożar hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim w kwietniu 2009 r.) budziły nieco mniejsze emocje.

W przypadku zwłaszcza śmierci papieża i 96 ofiar katastrofy lotniczej można mówić o traumie, której efektem stała ...