POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 1 (2279) z dnia 2001-01-06; s. 38-39

Świat

Andrzej Zaucha

Zamarznięte piekło

Rosja: W Kraju Nadmorskim do walki z mrozem rzucono wojsko

Byłem w lodowym piekle – jeden z najpotężniejszych rosyjskich ministrów, który na co dzień obcuje z katastrofami i klęskami żywiołowymi, z trudem znajdował słowa na opisanie tego, co zobaczył. Opowiadał o mieszkańcach zamarzających domów w mieście Artiom w Kraju Nadmorskim na rosyjskim Dalekim Wschodzie.

Tej zimy nic już im nie pomoże. Nawet wprowadzenie we Władywostoku i innych miastach Kraju Nadmorskiego stanu wyjątkowego i skierowanie na dalekowschodni front do walki z zimnem pułku obrony cywilnej z Chabarowska, skupiającego najlepszych specjalistów i ratowników. Ich zadaniem będzie pomoc służbom komunalnym w naprawieniu i uruchomieniu sieci ciepłowniczej kilkunastu miast Kraju Nadmorskiego.

Sami mieszkańcy Dalekiego Wschodu, jak w piekle Dantego, porzucili wszelką nadzieję. Już teraz wiadomo, że tysiące ludzi będzie musiało przezimować w blokach bez centralnego ogrzewania. Największy strach wzbudzają styczniowe i lutowe „chińskie mrozy”, gdy temperatura spada do 30 stopni poniżej zera, a od strony kontynentalnych Chin wieją huraganowe wiatry.

Gdy w połowie listopada na Daleki Wschód spadły mrozy poniżej 25 stopni, rozpoczęła się lodowa odyseja. Okazało się, że w wielu miastach na granicy zamarznięcia jest system ciepłowniczy. O blokach z wielkiej płyty nie ma co wspominać: zamarzły od razu.

W telewizyjnych relacjach powtarzają się te same nazwy – Artiom, Ussuryjsk, Partizansk, rejony Chasanskij i&...