POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 24 (2508) z dnia 2005-06-18; s. 54-56

Świat / Iran

Adam SzostkiewiczAgnieszka Mazurczyk  [wsp.]Karolina Cygonek  [wsp.]

Zamułłona demokracja

Pół roku po historycznych wyborach w Iraku sąsiedni Iran idzie 17 czerwca do wyborów prezydenckich – bez większych złudzeń.

Proszę nie podawać mojego nazwiska, bo wybieram się do Iranu – zaznacza rozmówczyni „Polityki”, wykształcona w Polsce młoda uczona. O to samo prosi nas badaczka Iranu pracująca w jednym z instytutów w zachodniej Europie, podając ten sam powód: obawę, że nie dostanie wizy wjazdowej do Islamskiej Republiki Iranu. Obie panie kochają Iran, a żyją ze studiowania jego problemów – nie mogą ryzykować, że zamiast wizy dostaną szlaban. Dziwne? Dziwne, bo Iran raczej powinien witać takich ludzi z otwartymi rękami. Są przecież pośrednikami między zewnętrznym światem a bogatą kulturą tego wciąż mało znanego kraju. Pomagają zrozumieć Iran, przełamać stereotypy. Władze irańskie są widać bardzo podejrzliwe.

Ta nieufność po stronie Islamskiej Republiki i lękliwość po stronie odwiedzających ją osób ma przyczynę dobrze znaną obywatelom byłych państw komunistycznych. Co innego oficjalne komunikaty, co innego codzienna rzeczywistość. Władze wolałyby, by świat bez dyskusji brał za dobrą monetę tylko wersję oficjalną: kraj się rozwija, państwo umacnia, a ludziom żyje się coraz ...