POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 20 (2907) z dnia 2013-05-15; s. 22-25

Kraj

Edyta Gietka

Zanim padnie ostatni as

Coraz lepsza diagnostyka pozwala wyłapać alzheimera na czas. I przygotować się, najlepiej jak można, na własne otępienie.

Gdy przychodnia Prosen w Warszawie zorganizowała darmowe badanie pamięci, poległa blisko połowa spośród 150 zaniepokojonych sobą. Na przykład na przesiewowym teście zegara. Narysowanie tarczy i oznaczenie na niej zadanej godziny np. 14.15 było już wysiłkiem dla neuronów. Wcześniej interniści zbywali zaniepokojonych w stylu: proszę sobie łyknąć Ginkofar.

Alzheimera lekceważy się jak próchnicę. Na prowincji zauważany dopiero, gdy wyciąga ostatnie asy: bo babka karmi kury kamieniami i załatwia się w kuchni. Tymczasem medycyna już wie, z kim gra. Toczy co siódmy mózg po 65 roku życia. Do 2020 r. dobierze się w Polsce do miliona mózgów. Skubaniec inkubuje się cicho. Jakieś 20 lat przed tzw. pierwszą manifestacją. Ta następuje zwykle w momentach dla neuronów traumatycznych: śmierć kogoś kochanego, pobyt w szpitalu, remont, przeprowadzka. Nawet wymiana czajnika.

Wiemy już, jak opiekować się kimś, kto traci samego siebie. Bliscy przerabiają to na swoich grupach wsparcia. Tym, nad którymi zawisł alzheimer, wciąż niewiele mamy do zaoferowania. W naszych mózgach krąży stereotypowa klisza z&...