POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 22 (3011) z dnia 2015-05-27; s. 28-29

Społeczeństwo

Marcin Kołodziejczyk

Zapakowany

O człowieku, który sam się nadał, i co z tego wynikło.

T. był zwyczajnym młodym mężczyzną z warszawskiej Pragi. Przed dwoma laty T. ożenił się z S. i niemal natychmiast urodził im się synek. Żona i synek byli bezrobotni, co czyniło T. jedynym żywicielem. Pracował jako dostawca pizzy. Rodzina posiadała 40 tys. kredytu konsumpcyjnego do oddania.

R. był szwagrem T. Łączyła ich zwyczajność, podobny wiek i dzielnica. Szwagier nie miał na utrzymaniu nikogo. Wiódł życie bażanta, co nie oznacza, że nie miał trosk. Posiadał niewykonywany zawód fryzjera, więc brakowało mu na wszystko. Jak się później okaże, brakowało mu nawet na kanapkę z kotletem.

• • •

Dwa lata po ślubie T. z S. białołęcka policja przyjęła zgłoszenie o obrabowaniu tira w trasie. Brak sześciu telefonów komórkowych oraz mierników elektronicznych zgłaszał J., specjalista ds. bezpieczeństwa spółki kurierskiej na Pradze. Kradzież wymykała się logice. J. przedstawił linię technologiczną obsługi przesyłek: automatyczny sorter skanujący kieruje przesyłki do rękawów, a następnie na pola odkładcze. Podjeżdżają ciężarówki, ładują fracht, ...