POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 37 (2158) z dnia 1998-09-12; s. 35-37

Świat

Andrzej Zaucha

Zapis gorączki

- Nie, nic nie straciłem - uśmiecha się szeroko mężczyzna z grubym złotym łańcuchem na szyi. - Wszystko już dawno mam w dolarach. I trzymam je w domu. A ty co, brachu, myślisz, że ktoś jest taki głupi, żeby wierzyć bankom? Wszyscy już mają dolary pod materacem.

Nie tylko na prowincji, ale także w Moskwie wielu mieszkańcom udaje się przeżyć tylko dlatego, że uprawiają działki. A w dalekich regionach ludzie w ogóle niczego nie kupują, żywią się tym, co wyrośnie na ich spłachetku ziemi i co uzbierają w lesie - jagody i grzyby. Wszystko, co się tylko da, zamykają w słoikach. Tak żyją. Bez najmniejszej ingerencji państwa. Bo pensji ich zakłady i kopalnie nie zapłaciły od pół roku. Dlaczego więc mieliby się przejmować gwałtownymi spadkami cen akcji rosyjskich przedsiębiorstw?

Pierwszy znak

Horror zaczął się, gdy bank centralny zamknął międzybankową giełdę walutową. W Moskwie natychmiast pojawił się czarny rynek, a ludzie płacili za dolara prawie każdą cenę.

- Wszystko strasznie podrożało - odpowiadają znajomi, zapytani, co się właściwie zmieniło w ich życiu. Z rozpaczą mówią o tym drobni kupcy na bazarach. To właśnie w nich ten kryzys uderzy z największą siłą. Już wiadomo, że bę...