POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 6 (2336) z dnia 2002-02-09; s. 22

Kraj

Paweł Tarnowski

Zapraszamy na program

Jak ożywić gospodarkę bez pieniędzy

Stu dni potrzebował rząd Leszka Millera, żeby przygotować program powrotu na ścieżkę szybszego wzrostu, ograniczania bezrobocia i ożywienia przedsiębiorczości. Tuż po oficjalnej jego inauguracji od Rady Polityki Pieniężnej dostał prezent w postaci siódmej w ciągu roku obniżki podstawowych stóp procentowych. Prócz niższych stóp potrzebne mu jest jeszcze poparcie parlamentu (w najbliższych miesiącach trzeba zmienić kilkadziesiąt ustaw) i pieniądze na realizację programu, których na pewno nie znajdzie w budżecie. Na razie koalicja wykonała więc najłatwiejszą część zadania.

W Polsce wszystko musi stać na głowie. Naprawę gospodarki i finansów państwa (a są one rzeczywiście w niepokojącym stanie) rozpoczynają socjaldemokraci, którym z natury rzeczy trudniej ograniczać socjalne przywileje, ciąć podatki i wspierać przedsiębiorców. Ponieważ jednak poprzedni, rzekomo prawicowy, rząd nie zdobył się nawet na próbę powstrzymania finansowej degrengolady państwa, to za miotłę musiała chwycić lewica. Jak uczy doświadczenie, nie bardzo umie ona nią machać, ale wyboru nie ma.

Sądząc po reakcjach w minionym tygodniu, środowisko przedsiębiorców strategię rządu na najbliższe cztery lata przyjęło przychylnie. Przeważało nawet zdziwienie, że program jest ambitny i dość szeroki.

Na papierze istotnie wygląda on nieźle. Po pierwsze rząd chce uprościć system podatkowy, system ubezpieczeń społecznych, obniżyć koszty pracy i zliberalizować kodeks, ucywilizować aparat skarbowy, wreszcie ułatwić zakładanie firm. Parafrazując Billa Clintona, Leszek Miller zaleca swoim ministrom wieszanie na ścianach gabinetów hasła „Przedsiębiorczość, głupku”.

Druga część strategii wydaje się jeszcze bardziej oczywista, bo ma bezpośrednio sł...