POLITYKA

Piątek, 22 lutego 2019

Polityka - nr 22 (2556) z dnia 2006-06-03; s. 40-42

Gospodarka / Prywatne lasy

Piotr Stasiak

Zasiali mądrale sosnę

Na pomysł sadzenia prywatnego lasu wpadł nie tylko polityk Paweł Piskorski. Także wielu rolników i prywatnych przedsiębiorców. Mniej przy tym liczą na zyski z wyrębu drewna, a bardziej na wyrąb unijnych dotacji.

Rolnik spod Starachowic w województwie świętokrzyskim chce być anonimowy. Na liście największych beneficjentów w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jest drugi w kraju. Gospodaruje na kilkudziesięciu hektarach niezłych ziem. Prócz tego ma ponad 100 ha niższej jakości. Na nich postanowił zasadzić las. Agencja wypłaciła mu 924 tys. zł dotacji. Leśnicy, którzy nadzorowali sadzenie, mówią o lesie – wzorcowy. Różnorodny, ładnie wpisze się w krajobraz okolic Barycza. Na lepszych glebach wymagające drzewa liściaste: dąb, buk. Na gorszych: brzozy i sosny, te przyjmą się prawie wszędzie. Do tego dla ozdoby gatunki szlachetne: lipa drobnolistna, modrzew europejski.

Całość, 106 ha, czyli ładny kawał ziemi, otoczono wysoką dwumetrową siatką ochronną. Bo – co wie każdy leśnik – największym wrogiem młodników są sarny, jelenie, daniele, dla których wysokie na kilkanaście centymetrów sadzonki to nie lada przysmak. Okazało się jednak, że nie mniejszym wrogiem młodego lasu są okoliczni mieszkańcy. W niektórych miejscach siatkę ukradziono. Znikły też co droższe ...