POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 7 (2491) z dnia 2005-02-19; s. 38-40

Gospodarka / Usługi dla wszystkich

Adam GrzeszakJan Dziadul  [wsp.]

Zaspokoić i za robić

W pierwszej dwudziestce największych polskich firm osiem to przedsiębiorstwa użyteczności publicznej. Państwo zapewnia im pozycję monopolistyczną, a każdy monopol degeneruje.

Z początkiem roku większość przedsiębiorstw użyteczności publicznej podniosła ceny. Podrożała energia elektryczna, cieplna, gaz, niekiedy także woda. Wzrosły ceny usług pocztowych, ale tylko tych, na które Poczta Polska ma monopol (przesyłki do 50 g). Podwyżki uzasadniane były w sposób tradycyjny: rosną koszty wytwarzania, trzeba też uwzględnić inflację. Uzasadnienie było niezbędne nie tyle ze względu na nas konsumentów, co na kontrolę państwową, bo ceny usług świadczonych przez przedsiębiorstwa korzystające z monopolistycznej pozycji podlegają administracyjnemu nadzorowi.

Zajmują się tym tzw. regulatorzy, czyli prezesi Urzędu Regulacji Energetyki (energia elektryczna, gaz, ciepło) i Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczt (telefonie, poczta). Akceptując zmiany taryfowe, muszą godzić realia ekonomiczne ze społecznymi. Hamują więc naturalną skłonność przedsiębiorstw do inkasowania monopolistycznej renty, pamiętając jednocześnie, że w gospodarce rynkowej trudno wymagać, by ktoś dokładał do interesu. W efekcie rodzi się zgniły kompromis. Obywatele pozostają w przekonaniu, że państwo pozwala ich bezkarnie łupić, przedsiębiorcy, że administracyjne ograniczanie skali podwyżek prowadzi ...

Na podpórce

Wśród pierwszej dwudziestki największych polskich przedsiębiorstw (wg Pięćsetki „Polityki” 2003) osiem miejsc zajmują spółki użyteczności publicznej (Poczta Polska, Telekomunikacja Polska, PGNiG, telefonie komórkowe, Polskie Sieci Elektroenergetyczne). Wszystkie firmy prowadzące tego typu działalność funkcjonują na szczególnych zasadach: ich ceny podlegają administracyjnej kontroli, w zamian za co korzystają z prawa do monopolu lub też mają zagwarantowaną dotację, gdyby ich działalność przynosiła straty. Z ustawowego monopolu korzystają m.in. firmy dostarczające energię elektryczną, gaz oraz Poczta Polska. Faktycznym monopolem cieszą się PKP oraz przedsiębiorstwa wodociągowe. Najbardziej dotowane są PKP: w 2004 dostały z budżetu centralnego 370 mln zł na refundację biletów ulgowych, 291 mln zł na inwestycje oraz 430 mln zł od samorządów (dotacja do przewozów regionalnych). Z potężnych dotacji korzysta też zbiorowy transport miejski. Np. w tym roku Poznań wyda na ten cel 213 mln zł. Większość usług użyteczności publicznej ma ceny regulowane. Ustalane są na podstawie wielkości ponoszonych kosztów (energia, gaz, woda, telekomunikacja), więc ich dostawcy z dotacji korzystać nie muszą.

Unia kruszy monopol

Unia Europejska prowadzi reformę branży użyteczności publicznej. Jej celem jest demonopolizacja i pojawienie się konkurencji na tym rynku. W efekcie ma dojść do poprawy jakości usług i obniżki kosztów funkcjonowania firm. Dziś bowiem jest to sektor silnie zmonopolizowany, zetatyzowany, dotowany i zamknięty w granicach poszczególnych państw. Stąd przepisy wymuszające oddzielenie przedsiębiorstw zarządzających infrastrukturą (liniami kolejowymi, energetycznymi, rurociągami gazowymi) od firm oferujących za ich pośrednictwem swoje usługi (sprzedających gaz, energię elektryczną, wożących pasażerów). Reforma idzie powoli i opornie. W Niemczech, gdzie najbardziej zdemonopolizowano przewozy kolejowe, do narodowego przewoźnika DB wciąż należy 95 proc. rynku. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku usług pocztowych: na razie tylko Szwedzi zdecydowali się na całkowitą liberalizację, a mimo to narodowy operator Posten AB ma 95 proc. rynku (konkuruje z pocztą norweską). W innych krajach wciąż obowiązuje monopol dla narodowych operatorów na dostarczanie najlżejszych przesyłek. We wszystkich krajach dotowani są przewoźnicy pasażerscy. Koleje niemieckie w ubiegłym roku otrzymały dotację budżetową 310 mln euro. W innych dopłaty były mniejsze, ale system podobny.