POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 33 (2363) z dnia 2002-08-17; s. 68-70

Nauka / Archeologia

Krzysztof Szymborski

Zatrute wróżby

Wiemy już jaka substancja odurzała delfickie wieszczki. Dzięki współpracy geologa, geochemika i archeologa wyjaśniono jeden z najsłynniejszych mitów greckich, pozbawiając go aury tajemniczości.

O słynnej wyroczni delfickiej ze świątyni Apollina opowiadał Plutarch, (który w pierwszym wieku naszej ery służył tam jako wysoki kapłan) iż rolę wieszczki pełniło na zmianę kilka miejscowych kobiet. Wcielając się w nią przyjmowały imię Pytia i wstępowały do niewielkiej podziemnej, wykutej w skale komory zwanej adytonem, po czym wpadały w trans pogłębiający się niekiedy do delirycznego stanu oszołomienia. Pomimo swej oficjalnej kapłańskiej funkcji Plutarch w swej relacji wykazał sporą dozę sceptycyzmu i zamiast przypisać stan Pytii boskiemu nawiedzeniu wspomniał, że wdychała ona mdłe opary dobywające się ze szczelin w ścianach adytonu. Sugerował nawet, iż emanacja owych gazów mogła mieć związek z faktem, że świątynia leżała na terenie nawiedzanym regularnie przez trzęsienia ziemi.

Z nadejściem chrześcijaństwa świątynia Apollina została porzucona i popadła w ruinę, a kiedy rzymski cesarz Julian Apostata próbował w IV w. reaktywować jej działalność – wysyłane do adytonu kobiety nijak nie mogł...