POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 13 (2186) z dnia 1999-03-27; s. 46-47

Kultura

Andrzej Szczypiorski

Zbiorowy wstyd

Banalna jest opinia, że przemiany cywilizacyjne są w naszych czasach szybkie i głębokie. Zresztą nie byłoby w tym nic szczególnie niepokojącego, bo tylko próżność nam podpowiada, że nigdy w historii świat się tak szybko nie zmieniał.

Świat zawsze zmienia się gwałtownie i nieznośnie z punktu widzenia ludzi, którzy zmiany przeżywają. A tylko oni są ważni. Jakiekolwiek próby obiektywizacji procesów historycznych w tej kwestii nie wydają mi się rozumne, bo istotne jest przecież odczucie człowieka, jego subiektywna ocena własnego losu. Myślę, że dla tych, którzy musieli przejść piekło średniowiecznych wojen i epidemii albo rewolucji przemysłowej, było to doświadczenie straszniejsze niż dla ludzi mojej generacji Hitler, Stalin i bomba atomowa.

Jednakże to, co się dzieje obecnie, w następstwie rozwoju mediów elektronicznych i społeczeństwa globalnego, należy chyba nade wszystko rozpatrywać w płaszczyźnie kultury, a nie tylko pod kątem przeobrażeń technicznych i materialnych. Osaczenie człowieka współczesnego przez media elektroniczne to jest jednak inna jakość duchowa niż dramaty i rozpacze ludzi, osaczonych kiedyś przez maszyny parowe oraz konstrukcje żelazne.

Brytyjczyk Kenneth Clark, i chyba nie on jeden, zwraca uwagę na pewien fenomen naszej kultury, wynikający z doświadczenia XIX wieku. Idzie tu o zbiorowy wstyd i zbiorowe sumienie. To wiek XIX stworzył pewien kodeks zasad i zachowań, któ...