POLITYKA

środa, 17 lipca 2019

Polityka - nr 17 (17) z dnia 2018-12-05; Niezbędnik Współczesny. 4/2018; s. 46-49

CZŁOWIEK

Marcin Rotkiewicz

Zbiory z jednostkami

Czy współczesne narody można jeszcze nazywać wspólnotami? A może nie są one już człowiekowi potrzebne?

Trudno o lepszą ilustrację kondycji współczesnej niż przypadek Les Bleus, reprezentacji Francji w piłce nożnej. 15 lipca wygrała w Moskwie z Chorwacją, a Francuzi zyskali okazję do kontynuacji republikańskiej fiesty. Rozpoczynają ją tradycyjnie 13 lipca balami u strażaków, a 14 lipca, w dzień Bastylii, wiwatują oddziałom armii, żandarmerii i straży pożarnej defilującym po Polach Elizejskich, wieczorem zaś bawią się przy sztucznych ogniach na Polu Marsowym. Śpiewem Marsylianki potwierdzają, że Francja i Republika zapoczątkowana wydarzeniami w 1789 r. mają się dobrze. A w centrum uwagi publiczności podczas tegorocznej przedłużonej fety byli Paul Pogba, Kylian Mbappé, N’Golo Kanté, Ousmane Dembélé czy Nabila Fekir ze zwycięskiej jedenastki.

Gwinea, Kamerun, Algieria, Mauretania, Kongo, Senegal, Mali – to niepełna lista krajów, z których pochodzą Les Bleus, ale wszyscy, podobnie jak autochtoni, mówią, że „Francja jest piękna i trzeba być z niej dumnym”. Nie ma powodu, by wątpić w szczerość tych wypowiedzi, warto jednak sięgnąć pamięcią 20 lat wstecz, gdy Francja pierwszy ...