POLITYKA

Wtorek, 21 listopada 2017

Polityka - nr 2 (3093) z dnia 2017-01-11; s. 49-51

Świat

Jan Winiecki

Zbliżenie na zgliszczach

Jeśli rząd PiS myśli, że ocieplenie relacji z Białorusią będzie łatwym, szybkim i jakże potrzebnym mu sukcesem w polityce zagranicznej, to się może przeliczyć.

Na kierunku białoruskim PiS wywiązuje się z obietnic. Zapowiedział, że poprawi stosunki z Białorusią, i mamy ocieplenie, jest reset. Polskie MSZ zaprzecza, by ścięcie dotacji dla telewizji Biełsat, co może oznaczać likwidację stacji prezentującej pogląd białoruskiej opozycji, było decyzją polityczną. Wiceminister Konrad Szymański twierdzi, że operacja ma podłoże wyłącznie budżetowe, a chodzi o kilka milionów złotych rocznie, kwotę niewielką. Jego szef Witold Waszczykowski potwierdza: są inne wydatki, m.in. generowane przez migrację z Syrii (?). Zamiast nadającego po białorusku Biełsatu Białorusini będą mogli oglądać polskie kanały telewizyjne, a polskiego – minister poinstruował z właściwą sobie elegancją – nauczą się.

Sukces Biełsatu jest spory, jak na sumy, które w niego zainwestowano – mówi Witold Jurasz, były chargé d’affaires w Mińsku, krytyk dyplomacji spod znaku i PiS, i ośmiolecia PO. Według informacji portalu Wirtualna Polska Biełsat padł ofiarą transakcji – zwiędnie w zamian za zgodę na rozpowszechnianie sygnału TVP Polonia i TVP Kultura, za dostęp Polski do prądu z budowanej pod Oszmianą elektrowni atomowej i powstrzymanie presji na Związek Polaków na Białorusi. Na początku stycznia dyrektor Agnieszka Romaszewska-Guzy ogłosiła, że stacja ma gwarancję premier Beaty Szydło i będzie istnieć, choć nie wiadomo, w jakiej formie.

W ostatnich miesiącach do Mińska pojechali minister Waszczykowski, marszałek Senatu Stanisław Karczewski i wicepremier ds. gospodarczych Mateusz Morawiecki. Marszałkowi bardzo miło się rozmawiało z „ciepłym człowiekiem” Alaksandrem Łukaszenką, był zdziwiony, jak na Białorusi jest czysto. Minister Waszczykowski potwierdził zdziwienie czystością. Wicepremier uświetnił forum gospodarcze z udziałem ponad dwustu polskich przedsiębiorców. Te okazje, szeroko relacjonowane przez białoruskie media, wystarczyły, by Polska znacząco poprawiła wizerunek, a miała najgorszy spośród sąsiadów.

W stosunkach polsko-białoruskich mamy więc rewolucję. Wcześniej Polska rozmawiała przede wszystkim z opozycją i ją wspierała. Teraz partnerem nr 1 będzie reżim Łukaszenki. A lament tak białoruskiej opozycji, jak środowisk wspierających ją w Polsce utwierdza rząd w przekonaniu, że wybrał właściwie.

PiS sprzyja klimat, nadzwyczajna potrzeba geopolityczna. – Po zdarzeniach na Ukrainie wiele się zmieniło we wschodnim sąsiedztwie Unii. Z perspektywy państw europejskich angażujących się na Białorusi rozwój społeczeństwa obywatelskiego, normy, standardy i demokracja schodzą na dalszy plan, ustępują dbaniu o bezpieczeństwo – mówi Joerg Forbrig, ekspert amerykańskiego think tanku German Marshall Fund.

Białoruskie społeczeństwo obywatelskie długo czuło silne poparcie państw Zachodu, także Polski. Teraz ono znika, przekierowano je ku Ukrainie, Mołdawii i Gruzji. – Kraje te są bardziej skłonne do reform. Natomiast na Białorusi zaczęto w pierwszej kolejności rozmawiać z rządem. Obcięcie funduszy dla Biełsatu jest najlepszym przykładem tej zmiany i wywrze silny demoralizujący efekt – dodaje Forbrig.

Sama opozycja, po ponad dwóch dekadach brutalnych opresji, bez wolnych wyborów i kampanii, dostępu do obywateli, trwa ostatkiem sił i za sprawą zewnętrznego finansowania. Wstąpienie w jej szeregi wymaga heroizmu, niewielu ma na to ochotę. – Jej liderzy są pokłóceni i wieczni jak Łukaszenka. Opatrzone twarze nie przyciągają młodych, by poważnie się zaangażować. Opozycja jest w najsłabszej kondycji od czasu uzyskania niepodległości, co w połączeniu z atmosferą zagrożenia po Krymie i Donbasie rezonuje potrzebą spokoju i stabilizuje władzę Łukaszenki – uważa miński politolog Jauheni Preiherman.

– Musimy pogodzić się, że Białoruś jest niedemokratycznym krajem za naszą wschodnią granicą. Skoro nikt nie ma ochoty na Płoszczę, białoruski odpowiednik Majdanu, to logika podpowiada, by pomóc przesuwać system z dyktatury w kierunku miękkiego autorytaryzmu – stwierdza Witold Jurasz.

Również Białorusi zależy na ociepleniu relacji z Polską. Łukaszenka ma swoje powody: od trzech lat, od początku kryzysu ukraińskiego, nastrój w kraju się pogarsza, zmiany odczuwają wszyscy obywatele. Wzrosły ceny, a wzrost płac nie idzie z nimi w parze. Mimo licznych ograniczeń celnych korzystniej jest robić zakupy za granicą, produkty z polskich, a także litewskich i łotewskich sklepów są w niemal każdym białoruskim domu. Gospodarka się kurczy, wiele niemodernizowanych branż przemysłu straciło konkurencyjność: od rafinerii, przez produkcję opon, ciężkich maszyn i autobusów, aż po tkactwo z lnu, długo źródło narodowej dumy.

Jak w każdym kraju silnie kontrolowanym przez władzę centralną, inwestowanie na Białorusi jest sporą sztuką. – Inwestorzy potykają się o problemy, których nie potrafią rozwiązać władze lokalne mające doświadczenia w kontaktach ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]