POLITYKA

Sobota, 15 grudnia 2018

Polityka - nr 22 (2707) z dnia 2009-05-30; s. 94-96

Ludzie i obyczaje

Piotr Pytlakowski

Zbrodniarz wężymord

W PRL wtrącono go za kraty z powodu szparaga zimowego i reakcji Zachodu na wybuch antysemityzmu w 1968 r. Teraz Edwin Taglewski walczy o kasację wyroku, bo, jak twierdzi, padł ofiarą Władysława Gomułki.

Edwin Taglewski mieszka w Hagen, 100 km od Kolonii. Do RFN wyjechał z Torunia w 1986 r. Miał wtedy 63 lata. Na spotkanie przywiózł teczkę z dokumentami. – To dowody na moją niewinność. To obiektywna prawda materialna – używa ulubionego powiedzonka i dodaje: – Jako polski patriota do kraju wracałbym nawet nocą. Ale że zostałem uznany za zbrodniarza, nie miałem w ojczyźnie czego szukać. Do emigracji mnie zmuszono.

Faktycznie, przestępstwo, o które go oskarżono, kodeks karny kwalifikuje jako zbrodnię. Poszło o skorzonerę, czyli szparaga zimowego, inaczej zwanego wężymordem czarnym korzeniem. Taglewski zaczął uprawiać to eksportowe i dość rzadkie warzywo w czasach Władysława Gomułki. Gdyby wiedział, co z tego wyniknie, zapewne zająłby się czymś innym: posiałby zboże, hodował krowy albo w ogóle rzucił rolnictwo w diabły. Ale prace polowe lubił, ziemię kochał, a „obiektywna prawda materialna” jest taka, że nawet przy maksimum wyobraźni nie przewidział, iż polegnie z powodu pewnego przemówienia I sekretarza partii komunistycznej, które spowoduje załamanie się skupu węż...