POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 3 (2228) z dnia 2000-01-15; s. 20-21

Ogląd i pogląd / Analiza

Jolanta Darczewska

Zburzył komunizm, przegrał demokrację

Bilans Borysa Jelcyna

Oto paradoks: jeśli Borys Jelcyn nie znajdzie się na rosyjskim panteonie, to nie dlatego, że rozpędził parlament i przyzwolił na dwie wojny czeczeńskie, ale dlatego, że nie przejął pełni władzy i nie zaprowadził prawdziwie demokratycznych porządków, jak to zapowiadał na początku swej prezydentury.

Tworzony od początków lat 90. system jelcynowski miał być gwarancją demokratycznych przeobrażeń ustrojowych i cywilizacyjnych w Rosji. W ogóle dla obserwatora z zewnątrz wszystko w Rosji wydawało się wówczas prostsze. I to mimo skomplikowanej sytuacji wewnętrznej. Byli „komuniści” i była opozycja, którą nazywano zbiorczym mianem „demokraci” bądź „reformatorzy”. Lansowana przez Michaiła Gorbaczowa idea pierestrojki ZSRR z dnia na dzień traciła aktualność, wypierana przez narastające tendencje separatystyczne w republikach. Do usamodzielnienia się dążyła także Rosja. Rozbieżności między Michaiłem Gorbaczowem a pełniącym wówczas obowiązki przewodniczącego Rady Najwyższej RFSRR (ówczesnego parlamentu) Borysem Jelcynem dość szybko zaczęto postrzegać jako przejaw walki między starymi i nowymi siłami politycznymi. Dość szybko też uznano Borysa Jelcyna za przywódcę nowej, demokratyzującej się Rosji i najlepszego kandydata obozu reform na jej prezydenta.

W odróżnieniu od Gorbaczowa – Jelcyn nie miał zahamowań natury ideologicznej. Były wysoki aparatczyk wziął rozbrat z KPZR i spektakularnie zrezygnował z przywilejów nomenklatury. ...