POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 15 (2649) z dnia 2008-04-12; s. 74-76

Historia

Jerzy Besala

Zbyt dobry król

Panowanie Zygmunta Starego to czasy złotego wieku naszej kultury i potęgi państwa polsko-litewskiego. Ale historycy nie wystawili mu najlepszego świadectwa.

Zygmunt cieszył się wielką miłością poddanych, a także świetną opinią wśród intelektualistów. Erazm z Rotterdamu dziękował biskupowi chełmińskiemu i warmińskiemu Janowi Dantyszkowi za przysłanie konterfektu „króla, bezsprzecznie zajmującego pierwsze miejsce wśród monarchów tego wieku”. Jost Ludwik Decjusz dodawał: „Łaskawy i dobrotliwy wobec poddanych... W obietnicach tak stały, że niczego nie cenił wyżej nad wierność”. Pochwał kronikarzy znajdujemy wiele.

Był starannie wykształcony, pomimo że – jako ósme z trzynaściorga dzieci Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki (Habsburżanki) – nie był przewidziany do tronu. Uczyli go Jan Długosz, Kallimach, lekarz i filozof Jan Wels oraz rektor Akademii Krakowskiej Jan Borchowski. Wychowawcy wpoili Zygmuntowi pozornie rzecz bezcenną: wzorzec władcy idealnego, dobrego króla (rex bonus). Tę matrycę uzupełniały nauki Erazma, który pisał, że idealny władca „powinien też przewyższać wszystkich mądrością, wielkością ducha, umiarkowaniem, nieskazitelnością i dobrocią”.

I Zygmunt bardzo się starał, aby takim królem się stać. Zadziwiające więc, że w opinii ...