POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 49 (3189) z dnia 2018-12-05; s. 28-29

Polityka

Sławomir Sierakowski

Zdążyć przed walcem

Lewica jakby zastygła w oczekiwaniu na ruch Roberta Biedronia. Pytanie, czy ten zastój nie będzie dla niej zgubny.

Formacje lewicowe po wyborach samorządowych uznały się za wygrane i przegrane jednocześnie. O wygranej mówili przede wszystkim ludzie bliscy Robertowi Biedroniowi, którzy interpretowali wynik Koalicji Obywatelskiej w kategoriach szklanego sufitu. Skoro PO z Nowoczesną i Inicjatywą Polską Barbary Nowackiej udało się jedynie powtórzyć wynik sprzed czterech lat, to znaczy, że największa partia opozycji nie ma już skąd czerpać i zostawia sporo miejsca po lewej stronie. Słabszy, niż sugerowały sondaże, wynik SLD pokazuje ograniczenia bezpośredniej konkurencji. Partia Razem udowodniła z kolei, że nie jest w stanie wyjść poza śladowe poparcie. Ergo: na Biedronia miejsce wciąż czeka.

Jeśli jednak spojrzeć na wynik Koalicji Obywatelskiej z szerszej perspektywy, czyli wziąć pod uwagę tendencję i kontekst (co mówiły wcześniej sondaże, komu rośnie, a komu spada i komu sprzyja kalendarz wyborczy), to można mieć dokładnie przeciwne wrażenie. Szykując się do wyborów, Platforma w odpowiednim tempie zaczęła połykać konkurencję, zaczynając od Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej. Ta ostatnia to ...