POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 30 (2151) z dnia 1998-07-25; s. 27-28

Kraj

Katarzyna Sułek

Zdrowe kłucie

W naszym cyklu artykułów podejmujących walkę z bólem, pisaliśmy do tej pory o farmakologicznych sposobach uśmierzania dolegliwości i o tym, jak samemu - stosując różne metody profilaktyki - bólowi można zapobiec. Ale kiedy zawodzą farmaceutyki, może warto sięgnąć do mądrości medycyny Wschodu? Igła do akupunktury może przynieść ulgę cierpiącym na migreny, przewlekłe i bardzo przykre zespoły bólowe pochodzenia kostnostawowego, a nawet złagodzić bóle pooperacyjne i porodowe.

Historia akupunktury (z łaciny acus igła, punctio ukłucie) ma swój początek w starożytnych Chinach. Legenda głosi, że pewien chiński wojownik, ranny w czasie boju w głowę, cierpiał z tego powodu przez długie lata. Ból zniknął nagle, kiedy podczas kolejnej potyczki wojennej został ugodzony dzidą w dolną część nogi, w okolicy ścięgna Achillesa. Od tamtej pory, kiedy tylko pojawiały się ataki bólu głowy, celowo drażnił tajemnicze miejsce nad piętą. Mistrzowie chińskiej medycyny skonstruowali mapę ludzkiego ciała, złożoną z kilkuset punktów, których stymulacja przynosiła ulgę w rozmaitych dolegliwościach. Chińska sztuka leczenia przez nakłuwanie ciała wkrótce podbiła świat, a chińscy mistrzowie akupunktury szybko znaleźli europejskich naśladowców.

Niestety, Europejczycy zaniedbali szczegóły tej sztuki leczenia, do których chińscy mistrzowie przywiązywali ogromną wagę. Dlatego efekty stosowania akupunktury przez ludzi Zachodu były dalece niezadowalające. Niedbalstwo i powierzchowność sprawiły, że akupunktura straciła prestiż i zaczęła być postrzegana jako szarlataneria.

Oko i tomograf

U progu XXI wieku, w ...