POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 33 (2718) z dnia 2009-08-15; s. 64-65

Nauka

Paweł Walewski

Żeby nas nie zatkało

Nieważne, czy z powodu choroby ktoś jest przykuty do łóżka, czy podczas podróży siedzi w bezruchu kilkanaście godzin. W jednym i drugim przypadku życie może być zagrożone.

Jak możemy zapewnić krwi swobodny powrót do serca? Najprościej – często unosić nogi i poruszać stopami. – Dzięki uruchomieniu tzw. pompy mięśniowej w łydkach i udach krew nie zatrzyma się w żyłach i nie zaczną tworzyć się w nich zakrzepy – mówi prof. Witold Z. Tomkowski, prezes Polskiej Fundacji do Walki z Zakrzepicą Thrombosis.

Bo jak inaczej krew ma płynąć z dołu do góry? Tętnicami dopływa do koniuszków palców, ale musi stamtąd wrócić. Żyły powierzchowne i głębokie odprowadzą ją ze stóp, łydek, podudzi i ud do tułowia, skąd następnie trafi do prawej połowy serca i do płuc (gdzie zostanie zaopatrzona w tlen), ale by mogła całą drogę pokonać wbrew sile grawitacji, musimy sami – dzięki pracy mięśni – wypchnąć ją ku górze. Owszem, w ścianę żył wbudowane są specjalne zastawki, które uniemożliwiają cofanie się krwi, ale to poruszanie nogami jest jedynym mechanizmem pobudzającym jej przepływ.

Im krew wolniej płynie, tym ...