POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 6 (2640) z dnia 2008-02-09; s. 51-53

Świat

Grzegorz Dobiecki

Żegnajcie żitany

We francuskim bistro nie wolno już zapalić papierosa. To rewolucja obyczajowa, może nawet kulturalna. Władze liczą się z pełzającą kontrrewolucją.

Zakaz palenia w miejscach publicznych jest już totalny. Pierwszego stycznia skończył się okres transformacji, wyrozumiale przyznany dziesięć miesięcy wcześniej zakładom mniej lub bardziej zbiorowego żywienia i pojenia. Teraz za papierosa przy szynkwasie czy stoliku grozi klientowi 68 euro grzywny. Za sprzyjanie takiej postawie (choćby bierne, pojmowane np. jako wystawienie popielniczek): do 750 euro dla szefa baru, kawiarni, restauracji, hotelu, nawet kasyna gry. Nowe przepisy dotyczą około 220 tys. lokali w całej Francji. Są podyktowane troską o zdrowie personelu oraz biernych palaczy wśród gości. Przesłanie, jakie zaraz po Nowym Roku popłynęło z Francji ku wspólnocie międzynarodowej, było jednoznaczne. Papierosowa armia złożyła broń. Knajpiarze wyrzucają opornych na zbitą fifkę. Kraj 23 mln palących (na 63 mln obywateli) – bez protestów – dołączył do potężniejącej w UE strefy bezdymnej.

Ruch oporu

Kilka tygodni później tak jednoznacznie już nie jest. Nie chodzi przy tym o nadużywanie odwołań do swobód obywatelskich i ideałów Ojczyzny Praw Człowieka. Prędzej o duszną atmosferę, w&...