POLITYKA

środa, 19 czerwca 2019

Polityka - nr 43 (2424) z dnia 2003-10-25; s. 24-28

Kraj / Millerów dwóch

Jacek Żakowski

Zejście smoka

Jest kłopot z Leszkiem Millerem. Po dwóch latach kierowania rządem stał się największym – obok Lecha Wałęsy – rozczarowaniem polskiej polityki.

Jest to także i moje rozczarowanie. Bo dwa lata temu wydawało mi się, że po różnych eksperymentach będziemy mieli rządy niezniszczalnego politycznego fachowca.

Trudno wskazać polityka, który mając tak dużo, w tak krótkim czasie tak wiele by stracił. Nie tylko wyborcy i posłowie koalicyjnych partii wiązali z Leszkiem Millerem nadzieje na jakąś lepszą przyszłość. Po wycieńczającej widzów agonii poprzedniego rządu Leszek Miller, w dość powszechnym odczuciu, otwierał przed nami jakiś nowy horyzont. Obejmując urząd był jednym z najpopularniejszych polskich polityków. Dziś jest jednym z najbardziej niepopularnych. Był niekwestionowanym przywódcą potężnej i zdyscyplinowanej partii. Dziś poróżnieni liderzy SLD gorączkowo zastanawiają się, jak i kim go zastąpić. Jego partia była nadzieją na w miarę dobrą władzę po awuesowskiej klapie. Dziś SLD to w świadomości publicznej grupa nieuczciwych kolesiów załatwiających głównie prywatne interesy. Obejmował władzę w kraju aspirującym do roli regionalnego lidera i mającym wzorowe kontakty z sąsiadami, z ...