POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 12 (3153) z dnia 2018-03-21; s. 60-62

Nauka

Andrzej Hołdys

Zgoda w sprawie dinozaurów

Zabił je meteoryt, czy też gigantyczne erupcje wulkaniczne? Wyniki najnowszych badań wskazują, że jedno i drugie. Zaczął meteoryt, dokończyły wulkany.

Masowe wymierania żywych organizmów fascynują badaczy od dawna, choć akurat geolodzy bardzo długo odnosili się wstrzemięźliwie do takich katastroficznych wizji. Większość z nich pozostawała pod wpływem brytyjskiego uczonego Charlesa Lyella, który w latach 30. XIX w. dowodził, że „kluczem do poznania przeszłości jest teraźniejszość”, a ta – jak zauważał – nie obfituje przecież w żadne nagłe dramatyczne zdarzenia. Lyell uznał katastrofizm za pseudonaukową spekulację, a jego zwolennikom nie szczędził ostrych jak sztylet słów krytyki. Wygrał, a jego wizja zdominowała geologię na półtora wieku. Przełom nastąpił dopiero w 1980 r., wraz z opublikowaniem w tygodniku „Science” brawurowej pracy, której autorami byli Luis W. Alvarez i jego współpracownicy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Twierdzili w niej, że dinozaury, władające planetą przez ponad 100 mln lat, zostały z niej usunięte w wyniku uderzenia wielkiego meteorytu.

Publikacja Alvareza, jego syna i dwóch innych naukowców okazała się jedną z najważniejszych prac w naukach o ...